sobota, 8 lutego 2014

Co się działo rok temu...?cz 11


SAWA


Sorry że tak późno.... ale to nie moja wina.
Yokinashi

Akatoo-kun zapytała nas czy chcemy założyć z nią klub do koszykówki.
-To co? Jak będzie?
Shiroki-kun popatrzyła na rękę, chyba szukając zegarka.
-Ja muszę już iść zajęcia już się zaczęły. -powiedziała i wybiegła z sali. Jak na taką drobną osóbkę bardzo szybko biega.( Ale zaraz jakie zajęcia? przecież lekcje były odwołane).
-Ja się zgadzam, mogę wstąpić. -powiedziałam z uśmiechem. Ale zastanowiłam się bo przecież już należę do szkolnej grupy gimnastycznej.
-Ja też mogę, -dodała Murasakironohana.
-Świetnie-ucieszyła się Akatoo-kun.-ale brakuje nam jeszcze czterech osób.
-Znam dwie dziewczyny które z chęcią się przyłączą.
-Tak, jakie?
- Ayumi Nakami i Kon Ino. Ayumi mogę zapytać ale, Kon nie znam osobiście.
-Nie martw się, już ja się tym zajmę.
Nie odpowiedziałam nic, tylko uśmiechnęłam się radośnie. ,, Aha akurat" pomyślałam nie przestając się uśmiechać.
Potem j też musiała iść bo wieczorem miałam jeszcze trening gimnastyki.


Następnego dnia nie śpieszyło mi się ze wstaniem, ale ktoś mnie obudził.
Dotarłam akurat jak miały się zaczynać zawody. Zauważyłam że Akatoo-kun siedzi pod drzewem, 
pomyślałam ze podejdę do niej i powiem ze Barbie...ale ona chyba nie wie kim jest 
Barbie...zastanowiło mnie to.

-Yoki!!! wstawaj!!! -usłyszałam pod moimi drzwiami.
-Cicho siedź Barbie.
-Nie, mieliśmy iść na festiwal.
-To dziś?-zerwałam się z łóżka ze zdziwieniem.
-NO, a co myślałaś? Za półtorej godziny zaczynają się zawody w paintballu miałaś wziąć w niech udział i...
-I o co tyle nerwów?-zapytałam już ubrana otwierając mu drzwi.
-No, masz szczęście ze szybko się ubierasz. 
W odpowiedzi oczywiście się uśmiechnęłam. W połowie drogi na festiwal wpadłam na pewien pomysł.
-Hej, Barbie lubisz mnie nadzorować jak gram w kosza nie?
-No tak, a co?
-Bo...moja koleżanka postanowiła założyć klub kosza, a my nie znamy nikogo kto by chciał nas trenować wiec....
-O nie!-zaprzeczył stanowczo.
-No weź Barbie.
-Nie.-Ale nawet nie wiesz  co chwiałam spytać. 
-Czy chcę zostać waszym trenerem.
-E...nie.-popatrzyłam na niego jak na idiotę.- czy nie chcesz być asystentem trenera.
-Co?!-zatrzymał się w miejscu,usłyszałam po części gniew a po części ....nie tylko gniew.- jak możesz mnie stawiać jako słabego. Uważasz że nie dał bym rady co, a może ja chciał bym być waszym trenerem co? nic nie wiesz....
(Ominę trochę bo długo gadał)- I wiesz co? nie szukaj trenera bo ja nim zostanę, bo lepszego nie znajdziecie.
-Czyli jesteś naszym trenerem?
-Tak-powiedział stanowczo- ej...czekaj chwilę...
-Dzięki Barbie, dałeś wpuścić się w maliny-powiedziałam podskakując z radości i  iść w stronę festiwalu.
-Ej ty...-zaczął biec za mną.
-Wiesz przez to gadanie o malinach, nabrałam na nie ochoty.
-Oj, Yoki z tobą to trzeba uważać....

-Yoki-powiedział ciągnąc mnie za rękę-no chodź zapisałem cię na zawody.
-Ale czekaj...-nie zdążyłam nic powiedzieć stałam już koło wszystkich zawodników.  Później jej to powiem bo przecież jutro się świat nie kończy....tak? Dostałam kamizelkę, kask, gogle ochronne, rękawice i karabin z żółtą farbą, dobrze bo to mój ulubiony kolor. Na kamizelkę przyklejono mi kartkę z napisem 11. Zaprowadzono nas do strefy wyznaczonej na tą grę. I akurat moja czerwonowłosa koleżanka siedziała na kocu pod drzewem na wyznaczonej strefie. Naj widoczniej nikt jej nie zauważył, tylko ja ..teraz wszystko zależało ode mnie....jej życie...i śmierć... Pomóc...czy nie.... wala pomiędzy dobrem a....aaaaaa niech sobie siedzi. Na dźwięk gwizdka gra się rozpoczęła parę razy kogoś trafiłam i nawet dobrze mi szło. Przez te kaski i gogle nie mogłam nikogo rozpoznać. Zauwarzyłam nagle dwie osoby nie mogące w siebie trafić. Schowałam się za drzewem, gdy się wychyliłam zobaczyła ze obydwie osoby leżą na ziemi z czerwoną farbą. Ze zdziwieniem wychyliłam się lekko ...nikogo nie widziałam ale...
-Boo-usłyszałam za sobą i zrobiłam unik. Kulka trafiła w drzewo... tak to byłą czerwona farba. Przy okazji jak robiłam unik spadła mi kumka z włosów i jak usiekałam to mi trochę przeszkadzało. Zaczęłam biec strzelając na oślep za siebie, znowu trafiłam parę osób ( należących do gry oczywiście). Nagle nie zauważyłam Akatoo-kun siedzącej pod drzewem i ...upadłam na nią. I przez ,, przypadek", ,, od ruchowo" zasłoniłam się nią robiac z niej żywą tarczę. Tak jak mówiłam życie albo śmierć, a poza tym to czerwona farba, wiec wygląda trochę jak krew.
Pobiegłam dalej gdy, potknęłam się o kamień. Usiadłam pod drzewem, a osoba z czerwoną farbą stała tuż przede mną. Nie miałam już farby, czekałam na rychły koniec gdy nagle...on ...dostał kulką w ramię...różową...nie to nie możliwe...Osobnik z czerwoną farbą położył się na ziemi. Zdjęłam kask i gogle.
-Barbie?
-Tak-powiedział zdejmują kask- i co teraz?
-Musisz mnie trafić, ja nie mam już amunicji. Nie zważaj na to że jesteśmy przyjaciółmi.
Barbie zastanowił się chwilę...
-Ok-powiedział obojętnie i trafił mnie w brzuch.
Usłyszeliśmy dźwięk dzwonka że to już koniec gry.
-Wygrałeś-powiedziałam z usmeichem.
-Tak ale ty masz drugi miejsce-powiedział podając mi dłoń by pomóc mi wstać. 
Oddaliśmy sprzęt i poszliśmy zobaczyć czy już są wyniki. Okazało sie że będą za pół godziny. Mieliśmy jeszcze trochę czasu, ale Barbie musiał już iść bo coś tam musiał zrobić...ja za bardzo nie słuchałam,a le mówił że wróci b odebrać nagrody. Spotkałam Akatoo-kun i przeprosiłam ją za to z farbą. Poszłyśmy zobaczyć mecz koszykówki. Grali teraz chłopacy. Zaciekawiła nas grupa kolorowowłosych chłopaków. Grali niesamowicie, byli jakby jednością na boisku. Po chwili dołączyła do nas Shiroki-kun, i jeszcze Murasakironohana-kun. Trzeba by jej wymyślić jakieś przezwisko.
Pomyślałam że my kiedyś będziemy podobnie grały. Były jeszcze zawody w skokach, postanowiłam wsiąść w nich udział, wygrałam. Fajnie. Po jeszcze były zawody konne w których wzięła udział Akatoo-kun. Dziewczyny ogólnie brały w czymś udział i wygrywały, a ja zajęłam drugie miejsce. Ale dobrze ze przynajmniej w skokach zajęłam pierwsze. Dobrze ze Murasakironohana nie brała udziału bo bym przegrała... Gdy już szłam po nagrody za zajęcie drugiego i pierwszego miejsca napotkałam niedawno spotkaną mi osobę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz