1.Co działo się rok temu...? Cz.9
NAORA
Wiem , ze późno dodałam ale się przeprowadzam i nie miałam internetu.
Gdy spytałam dziewczyny czy chcą wstąpić ze mną do mojego klubu...Shiroki spojrzała na ręke na której nie było zegarka i powiedziała , ze musi już iść na lekcje. Dzisiaj nie ma lekcji!!!
-Idziecie ze mną do tego klubu?
-Tak, tak zaraz pójdziemy...
Powiedziała zamyślona Yokinashi.
-A...gdzie będziemy iść? Jestem głodna.
Nie słuchają mnie zadecyduje za nie.
-Acha...Do klubu moge iść lubie sport i gimnastyke.
-I tak nie masz za dużego wyboru.
-Co?!
-Nic, chciałam powiedzieć , ze już zapisałam ciebie Murasakironohanane i nawet Shiroki. Potrzebne nam jednak jeszcze cztery osoby.
-znam nawet dwie osoby które mogłyby być chętne.
-Kogo masz na myśli?
-Ayumi Nakane i Kon Ino. Ayumi moge zapytać , Kon nie znam osobiście sle często gra w różne gry na boisku.
-Dobrze, chciałabym byście pojswiły się w poniedziałek na boisku.
Następnie skierowałam się ku parkowi. Miałam nadzieję spotkać tam Kon. Chciałabym zobaczyć ją podczas gry. Weszłam właśnie do i usłyszałam rozmowe...
-Kon idź lepie grać w siatkówke lub piłke nożnà. Koszykówka jest nie dla ciebie.
Kon...Ona jest Kon. Odwróciłam się by zobaczyć kto wypowiada te słowa i czy jest tam Kon. Zovaczyłam tam grupke chłopaków i dziewczyne. To pewnie Kon. Zaczęłam obserwować jej gre. Ała...Znowu zaczęło boleć mie prawe oko. To pewnie dlatego , ze czytałam po ciemku. Zaczęło mi się troche kręcić w głowie. Po grze podeszłam do Kon.
-Chciałabym abyś pojawiła się w poniedziałek na sali gimnastycznej.
Nie zwracam uwagi na jej pytania i poszłam do domu jutro mam warzny dzień. Biore udział w konkursie skojów na koniu oczywiście. Ale dziś jeszcze mam korepetycje z Japońskiego. Będe je mieć przez rok codziennie po szkole przez to nie mam czasu na konie. Nauka , korepetycje, prace do szkoły, klub na konie zapisze się w przyszłym roku...
Następnego dnia. ..
Wstałam wcześniej o 7:30 . Zawody zaczynają się o 17:00. Urządze sobie picnic. Wzięłam wcześniej przygotowane jedzenie i szukałam torby. Gdy ją znalazłam włożyłam tam szkicownik , plansze do szachów oraz bacik i toczek oraz bryczesy. Ruszyłam do parku. Na miejscu byłam po trzech minutach.XD Rozłożyłam kocyk pod drzewem i wyjęłam szkicownik.
O 10:30 zaczyna się zabawa w chowanego i paintboola trwa do 15:00 . Od 15:00 do 17:00 są zawody koszykarskie od 17:15 do 18:00 zawody konne potem zaś pokas wiosennej mody. Między czasie jest też pełno innych konkursów. Siedziałam pod drzewem i szkicowałam gdy zobaczyłam idącą w moim kierunku dobrze znaną mi osobe.
-Część Sachi-chin. Mówiłeś , ze nie przyjdziesz.
-Tak ale chciałem zobaczyć twoje zawody.
-Na pewno nie chcesz wziąć udziału w zawodach konnych?
-Nie kostka się jeszcze nie wyleczyła.
-Więc zapisze cię na inny konkurs.
-A ale...
Pociągnąłam go za sobą do tablicy z rospisjà konkursów.
-O! Zobacz konkurs wiedzy.
-No niech będzie...
-Idź zaraz się zaczyna.
Odprowadziłam go wyrokiem i nagle. O! Ała! Uderzyłam w drzewo gdy siedziałam ... Co?
-Shiroki-chin?!
-Część Akatoo-kun.
-Co ty tu robisz?
-Eh! Przyszłam odpoczàç podobno Yokinashi-kun i Murasakironohana-kun też będom. A ty?
-Biore udział w zawodach jeździeckich ze skoków o 17:15 , a przed tym musze kogoś dopilnować i obejrzeć mecz kosza. Może też obejrzysz?
-Nie! Znaczy nie moge bo ten...biore w tym udział.
Pośpiesznie wzięła plakat z tsblicy.
-Konkurs siłowania na rękę?!
-Yh....Nie! Na to!
-Zabawa w chowanego?
-Tak . Czemu by nie spróbować?
-To powodzenia i fo zobaczenua później.
Wykręcała się od meczu? Dobra ide na konkurs wiedzy dopingować Sachiego. Napewno coś wygra. Wyniki były o 10:00 Sachi wygrał konkurs wiedzy o sztuce, przyrodnuczy i hidtoryczny. Całkiem sporo...
-Gratulacne mówiłam poszło ci nawet lepiej niż myślałam. Ide na koc.
Usuiadłam pod drzewem i zaczęłam szkicować... Nie trwało to długo bo uszłyszałam imię Murasakironohana Tosen. Moja ciekawość wygrała.
Wstałam z zamuarem sojrzenua na to jakue zawody wygrała tak by mnie nue zauważyła. Oczywiście musuało wyjść inaczej bo po chwili zobaczyłam idącą w moim kierunku Murasakironohane z górą słodyczy i jakimś pucharem.
-Y ...? Część.
Powiedziałam.
-Czeź...dźć.
Odpowiedziała z lizakiem w buzi.
-Emm... gratuluje wygranej.
-Dzi...eki. Widziałaś gdzit Shiroki? Miała przyjść.
-Tak zaczyna konkurs chowanego.
-Ide się z niom zobaczyć do zobaczenia Akatoo.
Usiadłam i szkicowałam zdziwiłam się , ze nikt mi tym razem nie przeszkadzał. Skończyłam! Teraz kredki... Nie wzięłam kredek.
-Ależ ja mam dzisiaj pecha!!!
-Jaki masz znak zodiaku?
Podszedł do mnie jakiś wysoki, zielonowłosy chłopak mniej więcej wzrostu Murasakironohany. Miał chyba chrypke.
-Ja.
-Ykhym...Tak.
-Skorpion.
Zaczęł grzebać w torbie...
-Prosze powinno przynieść ci szczęśćie.
-Midorimachi tu jesteś!
-Mido-chin czy masz w tej torbie jakieś cukierki?
-Niestety nie...A ty Aomine mógłbyś odłożyć te niedorzeczne gazety i przestać się ślinić.
Odwrócił się i powoli zaczęł oddalać.
-Stój!
Zatrzymał się ...
-T tak...?
-Dziękuje ci to miłe z twojej strony. Jestem Akatoo Shizu.
-Midorima Shintaro.
Odwrócił się i odszedł , a ja zaczęłam oglądać przedmiot który dostałam. Nožyczki małe , srebrne , ostre.
-Shizu!
-Sachi!!
-Hej cgcesz kanapke?
-Z czym są te kanapki?
-Z szyn...
-To ja wezme jabłko.
-Heh, dobra.
-Po co ci td nożyczki?
-Eh, dostałam i to jest chyba coś co ma mi daç szczèście.
-A aha . Nusze iść ale wruce by ci kibicować.
-Przyjdź wcześniej to obejrzyt mecz!!
Pójde poszukać Shiroki zabawa trwa dobrą godzine ciekawe jak jej idzie.
-Akatoo!!!
-?
Yokinashi przybiegła i rzuciła się na mbie chowając się.
PLASK!!!!
Nagle wylądowała na mnie, a konkretnie na moim sweetrze tona jakiejś farby... Uuuu!...czerwona...
NIE! Trzeba być powarzną!
-Yokinashi-chin.
Wykrzyczałam ze złoścuą. Uciekła. Mój biedny sweterek. Położyłam go na bregu koca i usiadłam mam doła... Odechciało mi się szukać Shiroki. Nie mając nuc lepszego do roboty wycuągnęłam plansze do szachów j zaczęĺam grać ze sobą. Po jakimś czasie zauważyłam , ze wokół mie zaczeły zbierać się dzieci. Co oni szachów tu nie mają? Denerwowało mie to... Nagle na noją plansze spadł wielki i obrzydliwy glut! Gdy wypatrzyłsm iczami właściciela spiorunowam pięcio latka morderczym wzrokiem. Pobiegł zapłakany do mamy. Po tym jezzcze kilka uciekło z przerażeniem. Nie chce ich tu denerwują mnie! Jeszcze ktoś pomyśli , ze mam pięć lat ! Zgarnęłam figury z planszy i schowałan do torby.
Dzieci patrzyły na mnie jeszcze przez chwile potem poszły. Wstałam i zobaczyłam konkurs strzelania z łuku. Dobrze strzelają ale niektórzy mają słabego cela. Nagle w moje oczy żuciła się zawodniczka z nr 8. Słabo jej szł... Ał! Znowu ten bul ok...
Nagle upadłam na ziemie. Ujrzałam zawidniczke z nr 8 trafiającom w sam środek planszy , a potem ... Trafiającom rzut za 3.
-Przepraszam.
-Tak.
-Chodzisz do Mutekino?
-T tak .
-Czy mogłabyś zjawić się na sali w poniedziałek?
-Dobrze...
Wróciłam na koc mój biedby sweterek :-[ mi się przypomniaĺ. Wzięłam go w ręce i zaczęłam opłakiwać.
-Część Shizu wróciłem.
-Sachi-chin!
-O ale jesteś szlachetns przyniosłaś kocyk dla zwierząt w schronisku. Jaki mięciutki.
Wziął mój sweter i skierował się do pudła z podarkami dla zwierząt. Nie! Żegnaj na zawsze sweterku. Tak wsumie lubie psy niech się cieszą...Odpoczywałam sobie gidzine pocztm wstałam gdy usłyszałam ogłoszenie wyników. Zaraz dowiem się które miejsce zajęły Yokinashi i Shiroki. . .
-Gratuluje ci Shiroki pierwszego miejsca i tobie Yokinashi drugiego. Dziś jest konkurs skoków w dal weź w nim udział Yokinashu.
Pół gidziny później...
Zaraz miał zacząć się mecz . Stałyśmy teraz koło boiska. Yokinashi wygrała ten konkurs. Pierwsze dwa skoki były dość kiepskievale cztery kolrjne były najlepsze. Na boisko wchodziła właśnie kolejna drużyna. Był w niej chyba ten czerwonowłosy chłopak który we nnie wpadł. W tej drużynue był też ten Midorima którego poznałam dzisiaj oraz jakiś biało włosy, granatowo włiosy. WOW! Ten ma chyba z dwa metry. Kapitanem był zaś czarnowłosy . Super Grali moim zdaniem bardzo dobrze. My też będziemy tak grać...
-Akatoo-kun.
-T tak co?!
-Mecz się już skończył maż chyba zawody.
Na szczęście Shiroki wyrwała mnie z zamyślenia.
-Masx racje mysze się przygotować.
Założyłam moje czarne bryczesy , koszule przewiązałam czerwoną wstążkom a na nią ubrałam specjalną jamizelke o szarej barwie. Zmieniłam buty i założyłam ticzek.
-Gdzie bat!? I gdzie Sachi obiecał mi kibicować!!
-Jestem! Szukałem twojego bata i znalazłem.
-Dzięki. Dobra biegne już.
-Powodzenia.
Na miejscu dowiedziałam się , ze najpierw będzie konkurs skoków. Startuje piąta. Do kamizelki przypięli mi czarnh nr 5 , zawodnicy z ujeżdżania miemęli niebieskie nr , a z wyścigu żółte. Sporo zawodników... To moje drugie zawody w Polsce brałam udział w jonkursie skojów i udało mi się zająć drugie miejsce. Ciekawe jak pójdzie mi dziś. Moja kolej. Wsiadłam na konia. Pierwsza przeszkoda była prosta druga była z wodą . Udało mi się przeskoczyć wszystkie. Nie wiem jednak czy było dość płynnie nie znam też czasu. Skierowałam się ku widowni na której czekały dziewczyny i Sochi.
-Poszło ci świetnie!
-Tak myślicie? Gdzie Murasakironohana-chin?
-Poszła wziąć udział w konkursie z jedzenia hest późno więc to ostatni.
-Jeszcze ujeżdżanie i wyścigi , a potem wyniki. Gdy konkurs ujeżdżania się skończył przpomniałam sobie , ze kocyk został pod drzewem.
-Zaraz wróce!
Zeszłam z widowni i poszĺam szukać kocyka to było trudne. Większa większość stoi tu bo na widowni nie ma miejsca. Zawody koszykarskie , konne i pokaz mody przyciągały najwjęcej ludzi.Próbowałam przecisnąć się przez tłum czułam się jak mrówka idąca pośrud stada słoni. Super wyścig się zaczęł chciałam go obejrzeć... Nie zdąże! Wyścigi różnią się od ujeżdżania i skoków tym , ze odrazu wiesz które miejsce zajęłęś. Po dziesięciu minutach udało mi się dopchać do drzewa. Byłam niska nie widziałam więc nic gdy szłam przez tłum. Dlatego troche to zajęło. Podniosłam kocyk dobra teraz tylko droga pownotna. /Jest nasz dzisiejszy zwycięzca zawodnik z nr5/. Zaczęłam pchać się bardziej , pobiegłam dałam kocyk Sochiemu i ustawiłam się tam gdzie wszuscy zawodnicy. Dużo ich tylko dziewięciu zostanie wyrużnionych. Próbowałam odnalęść wzrokiem kamizelkę z żółtym nr 5. Na marne byłam tu chyba najniższą zawodniczką pewnie teź najmłodszom. Większość to dorośli. Jest żółta piątka... Widze tylko plecy ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz