wtorek, 11 lutego 2014

1.Co działo się rok temu...? Cz.12

1.Co działo się rok temu...?


NAORA

Akatoo

Właśnie miałam podnieść wzrok z kamizelki na tył głowy, a następnie podejść i zobaczyć twarz wygranego lub wygranej... Gdy nagle tłum mi go lub ją zasłonił. Trudno rozdanie nagród z konkursu skoków jest pierwsze. <Tegorocznym zwycięzcom konkursu skoków jest zawodniczka z numerem 5 Akatoo Shizu.> Stanęłam na podium przyjełam puchar oraz kwiaty i się ukłoniłam. <Drugie miejsce zajął...> Właśnie ponownie stałam w tłumie i zamiast widzieć wszystkich jak wtedy gdy stałam na podium nie widziałam absolutnie nic dzięki mojemu niskiemu wzrostu. No cuż przynajmiej dziewszyny i Sochi dobrze widzą. <Zwycięzcą wyścigów konnych jest zawodnik z numerem 5 ....Akashi Seijuro> C...Co ? Sei...Seiju... On tu jest ..
Nie! Nie chce go widzieć! Zaczęłam nerwowo przepychać się przez tłum , a gdy udało mi się wydostać bez zastanowienia pobiegłam w strone stawu. Park był spory był w nim staw , a z brzegu tego stawu była wysepka. Bardzo malutka nie była ani za blisko brzegu ani za daleko. Była to taka moja kryjówka dostawałam się do niej wchodząc na pochylone nad wodą drzewo. Oczywiście nie było łatwo dostać się do tej kryjówki , drzewo to było wierzbą płaczącą co prawda była dość młoda ale nie należała do najniższych. Trzeba było na nią wejść następbie wspiąć się na gałąź pochyloną nad wodą i przejść po niej. Kiedy doszło się do końca trzeba było przeszkoczyć dzielący cię od brzegu dystans. Oprócz mnie nikt tu nie wchodził. Dlatego była to kryjówka. Chodziłam tu od małego . Odkryłam to miejsce w pierwszej klasie podstawowej. Chodziłam tu zawsze kiedy potrzebowałam samotności. Lubiłam samotność nie pszeskadzała mi przeciwnie... W polsce nie znalazłam takiego miejsca gdy chciałam by rodzice mnie zostawili zamykałam się w pokoju. W szkole siadałam pod parapet i rysowałam było mi dobrze. Kiedy wyprowodziłam się z Japoni nie zdążyłam pożegnać się z Seijuro. Napisałam więc list ... Niestety nie dostsłam odpowiedzi...

Sochi

Siedziałem na widowni z przyjaciółkami Shizu. Wsumie nie z jej znajomymi przecież ona nie uznaje przyjaźni. Nie ma i nie chce mieć przyjaciół. Tak jak myślałem wygrała. Do tego jeszcze pierwsze miejsce! Następnie ogłoszono wyniki zawodów w ujerzdżaniu , a potem...
<Zaś w wyścigach pierwsze miejsce zajàł zawodnik z numerem 5... Akashi Seijuro!> Gdy usłyszałem to nazwisko to aż mnie wmurowało.No niby nic dziwnego , ze wygrał wkońcu tak jak Shizu i ja Seijuro jeździ konno od małego ale... Nie przewidziałem i niepomyślałem co zrobie jak go tu lub gdziekolwiek indziej spotkam.
-Wszystko dobrze?- Spytała mnie niższa dziewczyna.
-Ech... Tak.Czemy miało by nie być dobrze?
-Bo...
-Gdzie idzie Akatoo?-Spytała wyższa.
-Pójde jej poszukać.-Powiedziałem
-Pomożecie mi?...

sobota, 8 lutego 2014

Co się działo rok temu...?cz 11


SAWA


Sorry że tak późno.... ale to nie moja wina.
Yokinashi

Akatoo-kun zapytała nas czy chcemy założyć z nią klub do koszykówki.
-To co? Jak będzie?
Shiroki-kun popatrzyła na rękę, chyba szukając zegarka.
-Ja muszę już iść zajęcia już się zaczęły. -powiedziała i wybiegła z sali. Jak na taką drobną osóbkę bardzo szybko biega.( Ale zaraz jakie zajęcia? przecież lekcje były odwołane).
-Ja się zgadzam, mogę wstąpić. -powiedziałam z uśmiechem. Ale zastanowiłam się bo przecież już należę do szkolnej grupy gimnastycznej.
-Ja też mogę, -dodała Murasakironohana.
-Świetnie-ucieszyła się Akatoo-kun.-ale brakuje nam jeszcze czterech osób.
-Znam dwie dziewczyny które z chęcią się przyłączą.
-Tak, jakie?
- Ayumi Nakami i Kon Ino. Ayumi mogę zapytać ale, Kon nie znam osobiście.
-Nie martw się, już ja się tym zajmę.
Nie odpowiedziałam nic, tylko uśmiechnęłam się radośnie. ,, Aha akurat" pomyślałam nie przestając się uśmiechać.
Potem j też musiała iść bo wieczorem miałam jeszcze trening gimnastyki.


Następnego dnia nie śpieszyło mi się ze wstaniem, ale ktoś mnie obudził.
Dotarłam akurat jak miały się zaczynać zawody. Zauważyłam że Akatoo-kun siedzi pod drzewem, 
pomyślałam ze podejdę do niej i powiem ze Barbie...ale ona chyba nie wie kim jest 
Barbie...zastanowiło mnie to.

-Yoki!!! wstawaj!!! -usłyszałam pod moimi drzwiami.
-Cicho siedź Barbie.
-Nie, mieliśmy iść na festiwal.
-To dziś?-zerwałam się z łóżka ze zdziwieniem.
-NO, a co myślałaś? Za półtorej godziny zaczynają się zawody w paintballu miałaś wziąć w niech udział i...
-I o co tyle nerwów?-zapytałam już ubrana otwierając mu drzwi.
-No, masz szczęście ze szybko się ubierasz. 
W odpowiedzi oczywiście się uśmiechnęłam. W połowie drogi na festiwal wpadłam na pewien pomysł.
-Hej, Barbie lubisz mnie nadzorować jak gram w kosza nie?
-No tak, a co?
-Bo...moja koleżanka postanowiła założyć klub kosza, a my nie znamy nikogo kto by chciał nas trenować wiec....
-O nie!-zaprzeczył stanowczo.
-No weź Barbie.
-Nie.-Ale nawet nie wiesz  co chwiałam spytać. 
-Czy chcę zostać waszym trenerem.
-E...nie.-popatrzyłam na niego jak na idiotę.- czy nie chcesz być asystentem trenera.
-Co?!-zatrzymał się w miejscu,usłyszałam po części gniew a po części ....nie tylko gniew.- jak możesz mnie stawiać jako słabego. Uważasz że nie dał bym rady co, a może ja chciał bym być waszym trenerem co? nic nie wiesz....
(Ominę trochę bo długo gadał)- I wiesz co? nie szukaj trenera bo ja nim zostanę, bo lepszego nie znajdziecie.
-Czyli jesteś naszym trenerem?
-Tak-powiedział stanowczo- ej...czekaj chwilę...
-Dzięki Barbie, dałeś wpuścić się w maliny-powiedziałam podskakując z radości i  iść w stronę festiwalu.
-Ej ty...-zaczął biec za mną.
-Wiesz przez to gadanie o malinach, nabrałam na nie ochoty.
-Oj, Yoki z tobą to trzeba uważać....

-Yoki-powiedział ciągnąc mnie za rękę-no chodź zapisałem cię na zawody.
-Ale czekaj...-nie zdążyłam nic powiedzieć stałam już koło wszystkich zawodników.  Później jej to powiem bo przecież jutro się świat nie kończy....tak? Dostałam kamizelkę, kask, gogle ochronne, rękawice i karabin z żółtą farbą, dobrze bo to mój ulubiony kolor. Na kamizelkę przyklejono mi kartkę z napisem 11. Zaprowadzono nas do strefy wyznaczonej na tą grę. I akurat moja czerwonowłosa koleżanka siedziała na kocu pod drzewem na wyznaczonej strefie. Naj widoczniej nikt jej nie zauważył, tylko ja ..teraz wszystko zależało ode mnie....jej życie...i śmierć... Pomóc...czy nie.... wala pomiędzy dobrem a....aaaaaa niech sobie siedzi. Na dźwięk gwizdka gra się rozpoczęła parę razy kogoś trafiłam i nawet dobrze mi szło. Przez te kaski i gogle nie mogłam nikogo rozpoznać. Zauwarzyłam nagle dwie osoby nie mogące w siebie trafić. Schowałam się za drzewem, gdy się wychyliłam zobaczyła ze obydwie osoby leżą na ziemi z czerwoną farbą. Ze zdziwieniem wychyliłam się lekko ...nikogo nie widziałam ale...
-Boo-usłyszałam za sobą i zrobiłam unik. Kulka trafiła w drzewo... tak to byłą czerwona farba. Przy okazji jak robiłam unik spadła mi kumka z włosów i jak usiekałam to mi trochę przeszkadzało. Zaczęłam biec strzelając na oślep za siebie, znowu trafiłam parę osób ( należących do gry oczywiście). Nagle nie zauważyłam Akatoo-kun siedzącej pod drzewem i ...upadłam na nią. I przez ,, przypadek", ,, od ruchowo" zasłoniłam się nią robiac z niej żywą tarczę. Tak jak mówiłam życie albo śmierć, a poza tym to czerwona farba, wiec wygląda trochę jak krew.
Pobiegłam dalej gdy, potknęłam się o kamień. Usiadłam pod drzewem, a osoba z czerwoną farbą stała tuż przede mną. Nie miałam już farby, czekałam na rychły koniec gdy nagle...on ...dostał kulką w ramię...różową...nie to nie możliwe...Osobnik z czerwoną farbą położył się na ziemi. Zdjęłam kask i gogle.
-Barbie?
-Tak-powiedział zdejmują kask- i co teraz?
-Musisz mnie trafić, ja nie mam już amunicji. Nie zważaj na to że jesteśmy przyjaciółmi.
Barbie zastanowił się chwilę...
-Ok-powiedział obojętnie i trafił mnie w brzuch.
Usłyszeliśmy dźwięk dzwonka że to już koniec gry.
-Wygrałeś-powiedziałam z usmeichem.
-Tak ale ty masz drugi miejsce-powiedział podając mi dłoń by pomóc mi wstać. 
Oddaliśmy sprzęt i poszliśmy zobaczyć czy już są wyniki. Okazało sie że będą za pół godziny. Mieliśmy jeszcze trochę czasu, ale Barbie musiał już iść bo coś tam musiał zrobić...ja za bardzo nie słuchałam,a le mówił że wróci b odebrać nagrody. Spotkałam Akatoo-kun i przeprosiłam ją za to z farbą. Poszłyśmy zobaczyć mecz koszykówki. Grali teraz chłopacy. Zaciekawiła nas grupa kolorowowłosych chłopaków. Grali niesamowicie, byli jakby jednością na boisku. Po chwili dołączyła do nas Shiroki-kun, i jeszcze Murasakironohana-kun. Trzeba by jej wymyślić jakieś przezwisko.
Pomyślałam że my kiedyś będziemy podobnie grały. Były jeszcze zawody w skokach, postanowiłam wsiąść w nich udział, wygrałam. Fajnie. Po jeszcze były zawody konne w których wzięła udział Akatoo-kun. Dziewczyny ogólnie brały w czymś udział i wygrywały, a ja zajęłam drugie miejsce. Ale dobrze ze przynajmniej w skokach zajęłam pierwsze. Dobrze ze Murasakironohana nie brała udziału bo bym przegrała... Gdy już szłam po nagrody za zajęcie drugiego i pierwszego miejsca napotkałam niedawno spotkaną mi osobę...

piątek, 7 lutego 2014

1.Co się działo rok temu... ?cz.10




Hanae...

1.Co działo się rok temu... ?cz.10
Shiroki
Ps.Przepraszam za opóźniony post.

Tak jak się obawiałam. Akatoo-kun chciała żebyśmy dołączyło do jej klubu... Nie zastanawiając się nad tym co robię spojrzałam na rękę próbując dostrzec zegarek... Powiedziałam że muszę iść na lekcje i uciekłam.Gdy już byłam na drugim korytarzu zdałam sobie sprawę z mojego dziwnego zachowania...
Zrobiłam to spontanicznie, powinnam się zastanowić zanim coś zrobię...- pomyślałam, po czym westchnęłam i wyszłam ze szkoły. Po drodze wstąpiłam po małego waniliowego szejka i usiadłam pod pięknie kwitnącym drzewem wiśni(było to moje ulubione miejsce). Zastanawiałam się w tamtej chwili czego ja się właściwie bałam... czemu tak bardzo nie chciałam o tym słuchać... Wtedy przypomniało mi się.
...Była 5 klasa szkoły podstawowej, gdy wracałam pieszo do domu widziałam jak jakieś studentki grają w koszykówkę. Interesujący sport... jednak brutalny w pewnym tego słowa znaczeniu. Przypatrywałam im się jakiś czas aż postanowiłam się czegoś więcej dowiedzieć o tym sporcie. Wróciłam podekscytowana do domu włączyłam komputer i zaczęłam czytać informacje podane na ten temat. Później przypomniałam sobie że mam piłkę do koszykówki (znalazłam ją w lesie). Zaczęłam ćwiczyć, średnio mi szło... choćbym nie wiem jak chciała nigdy nie trafiałam do kosza (zazwyczaj piłka obracała się wokół niego i spadała na zewnętrzną stronę). Jednak jakiś czas później dołączyłam do małej szkolnej drużyny, bardzo się z tego powodu cieszyłam. Byłam szczęśliwa że w drużynie była moja najlepsza koleżanka. Jednak gdy wygrałyśmy pierwszy mecz zaczęła się zmieniać, stała się bardzo władcza i nasza przyjaźń straciła dla niej znaczenie. Gdy grałyśmy drugi mecz zdarzył się wypadek, ktoś z przeciwnej drużyny podhaczył ją. Był to koniec meczu, był to na tyle mocny wypadek że zemdlała. Po tygodniu wróciła do szkoły, odeszła z klubu i zakończyła znajomość z wszystkimi jego członkami włącznie ze mną...        
Czyli tak to było... westchnęłam sama do siebie... przypominając sobie tę bolesną prawdę.
Nie chcę żeby tak się znowu stało... nie chcę stracić najlepszych koleżanek przez moje fanaberie...-pomyślałam. Przypomniałam sobie właśnie że i tak podczas meczu nie trafiłam ani razu do kosza... nawet nie próbowałam... zajmowałam się podaniami... tylko podaniami...
Byłam tam całkowicie niepotrzebna... po co ja w ogóle byłam w tej drużynie skoro tylko zawadzałam?
Dla przyjemności -szepnęłam - tak, to przez satysfakcje i tą ogromną przyjemność wypełniającą mnie po  treningach i meczach. To było z mojej strony samolubne ale tak bardzo to lubiłam... jakie to było uczucie? eh już nawet nie pamiętam... Zgorszona sytuacją i własnymi myślami pospieszyłam na przystanek metra.

Następnego dnia wstałam dość późno (o 8:40), poszłam przejść się do parku zobaczyć jak wygląda doroczny festiwal. Gdy byłam na miejscu ktoś we mnie wszedł. Popatrzyłam w górę i ujrzałam Akatoo. Przywitałam się jak na mnie przystało i z zaciekawieniem patrzyłam na jej dziwny a zarazem zszokowany wyraz twarzy. Zaczęła się mnie pytać co tu robię. Obawiając się tego że wróci do pomysłu założenia klubu. Wzięłam już zauważoną wcześniej przeze mnie ulotką i jej pokazałam. Z początku myślała że idę na zawody siłowania na rękę, ja jednak nie miałam zamiaru mieć złamanej w pół ręki i powiedziałam że idę na zawody chowanego. W rzeczywistości nie miałam takiego zamiaru ale nie lubię kłamać a ta opcja wydaje mi się ciekawsza niż nagłe pęknięcie kości w mojej ręce. Przeprosiłam więc za przeszkadzanie i poszłam na zawody...
Usiadłam sobie pod drzewem, wyjęłam książkę i zaczęłam korzystać z pogody... nie miałam zamiaru się chować czy coś... chciałam po prostu odpocząć...
Skończyłam.. Skończyłam czytać książkę... gdy już skończyłam wspominać najciekawsze momenty powieści moje myśli zaciekawiły się czymś innym, gdzie jestem i która godzina. Przypomniałam sobie że biorę udział w zabawie w chowanego.
Chwila chwila która to godzina -pomyślałam zaniepokojona... spojrzałam na telefon .... już 15.30?- byłam lekko zszokowana, fakt książka jest dość gruba ale tyle czasu zajęło mi jej przeczytanie? musiało mi się naprawdę dobrze czytać. Po chwili zrozumiałam że jestem głodna więc wyszłam zza drzewa i udałam się ku wyjściu. Gdy wyszłam za metę wszyscy się na mnie patrzyli (takim wzrokiem jak zwykle na mnie patrzy Akatoo-kun gdy się z nią witam). Okazało się że byłam szukana wielokrotnie przez kilka osób ale ani razu nikt mnie nie znalazł, przez co zwyciężyłam...
Wygrałam... zdarza się... -pomyślałam. Za 30 minut mieli dawać nagrody. Nie zależało mi na wygranej ale okazało się że nagrodą była moja wymarzona książka której nie mogłam znaleźć w bibliotece więc przejęta powagą tej sprawy obiecałam wrócić i odebrać nagrodę. Miałam jednak  zamiar w międzyczasie pójść kupić sobie maliny na straganie. Przechodziłam właśnie obok boiska do koszykówki gdzie natknęłam się na Yokinashi-kun i Akatoo-kun.Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się z nimi w niedawno zaczęty mecz...
Naprawdę dobrze grali... - pomyślałam
Gdy mecz się skończył przypomniałam Akatoo-kun że ma zawody z jazdy konnej.
Chciałam popatrzyć jak gra, ale musiałam już iść z powrotem po odbiór nagrody(całkowicie zapomniałam o malinach z których chciałam sobie zrobić szejka). Gdy dotarłam na miejsce ogłaszano wyniki, po odebraniu nagrody poszłam zabrać dyplom ze stołu gdy nagle moja ręka naszła na inną rękę która najwyraźniej też chciała wsiąść dyplom. Skierowałam swoje spojrzenie ku właścicielowi ów ręki, gdy nagle zobaczyłam....


czwartek, 6 lutego 2014

1.Co działo się rok temu...? cz.9

1.Co działo się rok temu...? Cz.9 



NAORA

Wiem , ze późno dodałam ale się przeprowadzam i nie miałam internetu.


Gdy spytałam dziewczyny czy chcą wstąpić ze mną do mojego klubu...Shiroki spojrzała na ręke na której nie było  zegarka i powiedziała , ze musi już iść na lekcje. Dzisiaj nie ma lekcji!!!
-Idziecie ze mną do tego klubu?
-Tak, tak zaraz pójdziemy...
Powiedziała zamyślona Yokinashi.
-A...gdzie będziemy iść? Jestem głodna.
Nie słuchają mnie zadecyduje za nie.
-Acha...Do klubu moge iść lubie sport i gimnastyke.
-I tak nie masz za dużego wyboru.
-Co?!
-Nic, chciałam powiedzieć , ze już zapisałam ciebie Murasakironohanane i nawet Shiroki. Potrzebne nam jednak jeszcze cztery osoby.
-znam nawet dwie osoby które mogłyby być chętne.
-Kogo masz na myśli?
-Ayumi Nakane i Kon Ino. Ayumi moge zapytać , Kon nie znam osobiście sle często gra w różne gry na boisku.
-Dobrze, chciałabym byście pojswiły się w poniedziałek na boisku.

Następnie skierowałam się ku  parkowi. Miałam nadzieję spotkać tam Kon. Chciałabym zobaczyć ją podczas gry. Weszłam właśnie do i usłyszałam rozmowe...
-Kon idź lepie grać w siatkówke lub piłke nożnà. Koszykówka jest nie dla ciebie.
Kon...Ona jest Kon. Odwróciłam się by zobaczyć kto wypowiada te słowa i czy jest tam Kon. Zovaczyłam tam grupke chłopaków i dziewczyne. To pewnie Kon. Zaczęłam obserwować jej gre. Ała...Znowu zaczęło boleć mie prawe oko. To pewnie dlatego , ze czytałam po ciemku. Zaczęło mi się troche kręcić w głowie. Po grze podeszłam do Kon.

-Chciałabym abyś  pojawiła się w poniedziałek na sali gimnastycznej.
Nie zwracam uwagi na jej pytania i poszłam do domu jutro mam warzny dzień. Biore udział w konkursie skojów na koniu oczywiście.  Ale dziś jeszcze mam korepetycje z Japońskiego.  Będe je mieć przez rok codziennie po szkole przez to nie mam czasu na konie. Nauka , korepetycje, prace do szkoły, klub na konie zapisze się w przyszłym roku...
Następnego dnia. ..
Wstałam wcześniej o 7:30 . Zawody zaczynają się o 17:00. Urządze sobie picnic. Wzięłam wcześniej przygotowane jedzenie i szukałam torby. Gdy ją znalazłam włożyłam tam szkicownik , plansze do szachów oraz bacik i toczek oraz bryczesy. Ruszyłam do parku. Na miejscu byłam po trzech minutach.XD Rozłożyłam kocyk pod drzewem i wyjęłam szkicownik.

O 10:30 zaczyna się zabawa w chowanego i paintboola trwa do 15:00 . Od 15:00 do 17:00 są zawody koszykarskie od 17:15 do 18:00 zawody konne potem zaś pokas wiosennej mody. Między czasie jest też pełno innych konkursów. Siedziałam pod drzewem i szkicowałam gdy zobaczyłam idącą w moim kierunku dobrze znaną mi osobe.
-Część Sachi-chin. Mówiłeś , ze nie przyjdziesz.
-Tak ale chciałem zobaczyć twoje zawody.
-Na pewno nie chcesz wziąć udziału w zawodach konnych? 
-Nie kostka się jeszcze nie wyleczyła.
-Więc zapisze cię na inny konkurs.
-A ale...
Pociągnąłam go za sobą do tablicy z rospisjà konkursów. 
-O! Zobacz konkurs wiedzy.
-No niech będzie...
-Idź zaraz się zaczyna. 
Odprowadziłam go wyrokiem i nagle. O! Ała! Uderzyłam w drzewo gdy siedziałam ... Co?
-Shiroki-chin?!
-Część Akatoo-kun.
-Co ty  tu robisz?

-Eh! Przyszłam odpoczàç podobno Yokinashi-kun i Murasakironohana-kun też będom. A ty?
-Biore udział w zawodach jeździeckich ze skoków o 17:15 , a przed tym musze kogoś dopilnować i obejrzeć mecz kosza. Może też obejrzysz?
-Nie! Znaczy nie moge bo ten...biore w tym udział.
Pośpiesznie wzięła plakat z tsblicy.
-Konkurs siłowania na rękę?!
-Yh....Nie! Na to!
-Zabawa w chowanego?
-Tak . Czemu by nie spróbować? 
-To powodzenia i fo zobaczenua później. 
Wykręcała się od meczu? Dobra ide na konkurs wiedzy dopingować Sachiego. Napewno coś wygra. Wyniki były o 10:00 Sachi wygrał konkurs wiedzy o sztuce, przyrodnuczy i hidtoryczny. Całkiem sporo...
-Gratulacne mówiłam poszło ci nawet lepiej niż myślałam. Ide na koc.
Usuiadłam pod drzewem i zaczęłam szkicować... Nie trwało to długo bo uszłyszałam imię Murasakironohana Tosen. Moja ciekawość wygrała.


Wstałam z zamuarem sojrzenua na to jakue zawody wygrała tak by mnie nue zauważyła. Oczywiście musuało wyjść inaczej bo po chwili zobaczyłam idącą w moim kierunku Murasakironohane z górą słodyczy i jakimś pucharem.
-Y ...? Część. 
Powiedziałam.
-Czeź...dźć.
Odpowiedziała z lizakiem w buzi.
-Emm... gratuluje wygranej.
-Dzi...eki. Widziałaś gdzit Shiroki? Miała przyjść. 
-Tak zaczyna konkurs chowanego. 
-Ide się z niom zobaczyć do zobaczenia Akatoo.
Usiadłam i szkicowałam zdziwiłam się , ze nikt mi tym razem nie przeszkadzał. Skończyłam! Teraz kredki... Nie wzięłam kredek.
-Ależ ja mam dzisiaj pecha!!!
-Jaki masz znak zodiaku?
Podszedł do mnie jakiś wysoki, zielonowłosy chłopak mniej więcej wzrostu Murasakironohany. Miał chyba chrypke.
-Ja.
-Ykhym...Tak.
-Skorpion. 
Zaczęł grzebać w torbie...
-Prosze powinno przynieść ci szczęśćie.
-Midorimachi tu jesteś! 
-Mido-chin czy masz w tej torbie jakieś cukierki?
-Niestety nie...A ty Aomine mógłbyś odłożyć te niedorzeczne gazety i przestać się ślinić.
Odwrócił się i powoli zaczęł oddalać.
-Stój!
Zatrzymał się ...
-T tak...?
-Dziękuje ci to miłe z twojej strony. Jestem Akatoo Shizu.
-Midorima Shintaro.
Odwrócił się i odszedł , a ja zaczęłam oglądać przedmiot który dostałam. Nožyczki małe , srebrne , ostre. 
-Shizu!
-Sachi!!


-Hej cgcesz kanapke?
-Z czym są te kanapki?
-Z szyn...
-To ja wezme jabłko.
-Heh, dobra.
-Po co ci td nożyczki?
-Eh, dostałam i  to jest chyba coś co ma mi daç szczèście.
-A aha . Nusze iść ale wruce by ci kibicować.
-Przyjdź wcześniej to obejrzyt mecz!!
Pójde poszukać Shiroki zabawa trwa dobrą godzine ciekawe jak jej idzie.
-Akatoo!!!
-?
Yokinashi przybiegła i rzuciła się na mbie chowając się.
              PLASK!!!!
Nagle wylądowała na mnie, a konkretnie na moim sweetrze tona jakiejś farby... Uuuu!...czerwona...

NIE! Trzeba być powarzną!
-Yokinashi-chin.
Wykrzyczałam ze złoścuą. Uciekła. Mój biedny sweterek. Położyłam go na bregu koca i usiadłam mam doła... Odechciało mi się szukać Shiroki. Nie mając nuc lepszego do roboty wycuągnęłam plansze do szachów j zaczęĺam grać ze sobą. Po jakimś czasie zauważyłam , ze wokół mie zaczeły zbierać się dzieci. Co oni szachów tu nie mają? Denerwowało mie to... Nagle na noją plansze spadł wielki i obrzydliwy glut! Gdy wypatrzyłsm iczami właściciela spiorunowam pięcio latka morderczym wzrokiem. Pobiegł zapłakany do mamy. Po tym jezzcze kilka uciekło z przerażeniem. Nie chce ich tu denerwują mnie! Jeszcze ktoś pomyśli , ze mam pięć lat ! Zgarnęłam figury z planszy i schowałan do torby.
Dzieci patrzyły na mnie jeszcze przez chwile potem poszły. Wstałam i zobaczyłam konkurs strzelania z łuku. Dobrze strzelają ale niektórzy mają słabego cela. Nagle w moje oczy żuciła się zawodniczka z nr 8. Słabo jej szł... Ał! Znowu ten bul ok...
Nagle upadłam na ziemie. Ujrzałam zawidniczke z nr 8 trafiającom w sam środek planszy , a potem ... Trafiającom rzut za 3. 
-Przepraszam.
-Tak.
-Chodzisz do Mutekino?
-T tak .
-Czy mogłabyś zjawić się na sali w poniedziałek? 
-Dobrze...
Wróciłam na koc mój biedby sweterek :-[ mi się przypomniaĺ. Wzięłam go w ręce i zaczęłam opłakiwać.
-Część Shizu wróciłem.
-Sachi-chin!
-O ale jesteś szlachetns przyniosłaś kocyk dla zwierząt w schronisku. Jaki mięciutki.
Wziął mój sweter i skierował się do pudła z podarkami dla zwierząt. Nie! Żegnaj na zawsze sweterku. Tak wsumie lubie psy niech się cieszą...Odpoczywałam sobie gidzine pocztm wstałam gdy usłyszałam ogłoszenie wyników. Zaraz dowiem się które miejsce zajęły Yokinashi i Shiroki. . .
-Gratuluje ci Shiroki pierwszego miejsca i tobie Yokinashi drugiego. Dziś jest konkurs skoków w dal weź w nim udział Yokinashu.

Pół gidziny później...

Zaraz miał zacząć się mecz . Stałyśmy teraz koło boiska. Yokinashi wygrała ten konkurs. Pierwsze dwa skoki były dość kiepskievale cztery kolrjne były najlepsze. Na boisko wchodziła właśnie kolejna drużyna. Był w niej chyba ten czerwonowłosy chłopak który we nnie wpadł. W tej drużynue był też ten Midorima którego poznałam dzisiaj oraz jakiś biało włosy, granatowo włiosy. WOW! Ten ma chyba z dwa metry. Kapitanem był zaś czarnowłosy . Super Grali moim zdaniem bardzo dobrze. My też będziemy tak grać...
-Akatoo-kun.
-T tak co?!
-Mecz się już skończył maż chyba zawody. 
Na szczęście Shiroki wyrwała mnie z zamyślenia.
-Masx racje mysze się przygotować.
Założyłam moje czarne bryczesy , koszule przewiązałam czerwoną wstążkom a na nią ubrałam specjalną jamizelke o szarej barwie. Zmieniłam buty i  założyłam ticzek.
-Gdzie bat!? I gdzie Sachi obiecał mi kibicować!!
-Jestem! Szukałem twojego bata i znalazłem.
-Dzięki. Dobra biegne już.
-Powodzenia.
Na miejscu dowiedziałam się , ze najpierw będzie konkurs skoków. Startuje piąta. Do kamizelki przypięli mi czarnh nr 5 , zawodnicy z ujeżdżania miemęli niebieskie nr , a z wyścigu żółte. Sporo zawodników... To moje drugie zawody w Polsce brałam udział w jonkursie skojów i udało mi się zająć drugie miejsce. Ciekawe jak pójdzie mi dziś. Moja kolej. Wsiadłam na konia. Pierwsza przeszkoda była prosta druga była z wodą . Udało mi się przeskoczyć wszystkie. Nie wiem jednak czy było dość płynnie nie znam też czasu. Skierowałam się ku widowni na której czekały dziewczyny i Sochi.
-Poszło ci świetnie!
-Tak myślicie? Gdzie Murasakironohana-chin?
-Poszła wziąć udział w konkursie z jedzenia hest późno więc to ostatni.
-Jeszcze ujeżdżanie i wyścigi , a potem wyniki. Gdy konkurs ujeżdżania się skończył przpomniałam sobie , ze kocyk został pod drzewem.
-Zaraz wróce!
Zeszłam z widowni i poszĺam szukać kocyka to było trudne. Większa większość stoi tu bo na widowni nie ma miejsca. Zawody koszykarskie , konne i pokaz mody przyciągały najwjęcej ludzi.Próbowałam przecisnąć się przez tłum czułam się jak mrówka idąca pośrud stada słoni. Super wyścig się zaczęł chciałam go obejrzeć... Nie zdąże! Wyścigi różnią się od ujeżdżania i skoków tym , ze odrazu wiesz które miejsce zajęłęś. Po dziesięciu minutach udało mi się dopchać do drzewa. Byłam niska nie widziałam więc nic gdy szłam przez tłum. Dlatego troche to zajęło. Podniosłam kocyk dobra teraz tylko droga pownotna. /Jest nasz dzisiejszy zwycięzca zawodnik z nr5/. Zaczęłam pchać się bardziej , pobiegłam dałam kocyk Sochiemu i ustawiłam się tam gdzie wszuscy zawodnicy. Dużo ich tylko dziewięciu zostanie wyrużnionych. Próbowałam odnalęść wzrokiem kamizelkę z żółtym nr 5. Na marne byłam tu chyba najniższą zawodniczką pewnie teź najmłodszom. Większość to dorośli. Jest żółta piątka... Widze tylko plecy ...

piątek, 31 stycznia 2014

1.Co działo się rok temu...?cz.8

1.Co działo się rok temu...?cz.8


 Sato

Murasakironohana

Wstałam z łóżka i uświadomiłam sobie że dziś jest kolejny dzień szkoły(katorga). Gdy szłam do szkoły przez park znowu go spotkałam(Chłopaka wyższego odemnie z fioletowymi  włosami, oraz mającego moje ulubione chrupki). Pomyślałam że w sumie może być nawet fajny, nawet popatrzył się na moje chrupki. Gdy tak myślałam czy się do niego odezwać zauważyłam wielką łapę zbliżającą się do moich chrupek. 
- ZOSTAW! to moje chrupki.
-Ale wyglądają smacznie.Chciałem zobaczyć czy naprawdę są smaczne.
- Są smaczne !
Tak mnie oburzyło to że chciał wziąść moje chrupki że szybszym krokiem odeszłam od niego i poszłam do szkoły. Jak  lekcje mineły poszłam do sali gimnastycznej, gdy tak szłam spotkałam Yokinashi. Wraz z Yokinashi weszłyśmy spokojnym krokiem do sali gimnastycznej gdzie czekały na nas małogłowe ( Akato i Shiroki ). Akato wpadła na pomysł ..... założenia kłubłówki ( zespołu koszykówki). Był tylko jeden problem było za mało zawodników! Wtedy pomyślałam że znam dwie osoby które powinny do nas dołączyć, były to.......

czwartek, 30 stycznia 2014

1.Co działo się rok temu...?cz.7

Sawa

Yokinashi

Wstałam rano zła na mój budzik że budzi mnie bladym świtem, ale musiałam sobie przypomnieć ze to już nie są wakacje...to już była...szkoła. Straszne nie? Minęły już dwa dni mojej edukacji w gimnazjum, było nawet znośnie poza moją klasą. Klasa gimnastyczna była w porządku i uwielbiałam treningi na których byłam jedną z lepszych osób (bo niektóre nie chodziły do podstawówki gimnastyczno akrobatycznej). Nie wstałam, usiadłam na łóżku, poczochrałam moje blond włosy. Ubrałam się i usiadłam na łóżku bo martwią mnie jedna rzecz to co wydarzyło się wczoraj i mi się przy okazji śniło.

To co się wydarzyło wczoraj...


Po pożegnaniu się z dziewczynami  rozdzieliłyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Ale po drodze złapał mnie deszcz. Na szczęście  spotkałam Minoru mojego przyjaciela o różowych włosach na którego czasem mówię Barbie. Miał on parasol ...oczywiście różowy.  Jak się przechadzaliśmy na deszczu ( bo ja ogólnie lubię deszcze więc nie śpieszyło mi się za bardzo do domu) to zauważyłam małe dzieci grające w koszykówkę. Powiedziałam o tym Minoru i przystanęliśmy na chwilę, wspominaliśmy jak to my w dzieciństwie tak samo braliśmy czy to było słońce czy deszcz. Ale w zasadzie to we wszystko graliśmy nie tylko w koszykówkę ale też w nogę, tenisa, hokeja... on jest strasznie bogaty więc. Ale i tak wolał obserwować i mi doradzać pod jakim względem powinnam się poprawić. Byłam tak zapatrzona w te dzieci że nawet nie zauważyłam jak sobie poszedł. Wzruszyłam ramionami poszłam przed siebie, ale nagle...wpadłam na kogoś.

Zaczęłam przepraszać ze śmiechem ale ta osoba...też zaczęła przepraszać ze śmiechem. Popatrzyłam i zobaczyłam wysokiego blondyna o miodowych oczach.Przy okazji przez chwile stałam pod jego parasolem. Jeszcze raz zaczęłam przepraszać i minęłam go łukiem. Parę razy odwróciłam się jeszcze by na niego popatrzeć...

Postanowiłam nie myśleć o tym, ale to było silniejsze ode mnie. Popatrzyłam na zegarek miałam 10 minut do przyjazdu mojego metra. Miło. Szybko się uwinęłam i pobiegłam do metra. Gdy już siedziałam w nim, przypomniałam sobie że dzisiaj mamy wybierać do jakiego klubu mamy iść. A to że jestem w klasie gimnastyczno-akrobatycznej nie liczy się do klubu? Nie zawracałam sobie tym za bardzo głowy. Wyjęłam słuchawki i zatraciłam się w muzyce. Gdy się ,, ogarnęłam" właśnie odjeżdżaliśmy z mojego przystanku. Wysiadłam Bóg wie gdzie i musiałam jakoś znaleźć drogę do szkoły. Trochę się spóźniłam. Zaczęłam szukać dziewczyn ale przypomniałam sobie że miałyśmy się spotkać na sali gimnastycznej. Po drodze na salę spotkałam Murasakironohane. Obie już spokojnie weszłyśmy do sali gimnastycznej gdzie czekały już Akatoo-kun i Shiroki-kun. Akatoo miała w ręce jakieś plakaty i dla nas wszystkich sheiki ( w ogóle mamy nową lokalizację sheików Mc), chciała założyć klub do ...jak ona to nazwała ,,kubłówki" czyli kosza ale...brakowało jej zawodników ...nas. Ale nas jest przecież za mało...


środa, 29 stycznia 2014

1.Co działo się rok temu...?cz.6




 Hanae...



1. Co działo się rok temu...?cz.6
Kuroko
Wstałem rano około 6… nie byłem całkowicie pewny czemu tak wcześnie, ale nie miałem siły, ani ochoty odpowiadać na swoje własne bezsensowne pytanie. Nie budząc nikogo w domu zrobiłem śniadanie i bez pośpiechu poszedłem na przystanek metra. Po drodze wstąpiłem oddać książkę do biblioteki. Byłem w szkole dość wcześnie <przed 8:00>. Siedziałem tak aż klasa się nie zapełniła. Był to mój pierwszy rok w gimnazjum przyznaje że byłem trochę podekscytowany (pewnie dlatego że miałem inne miejsce niż zazwyczaj, koło okna)…  
 Jednak nieznacznie przeżyłem to już kilka razy(w szkole podstawowej) tylko na innych miejscach (głównie pod ścianą)…  rok upłynie szybko na nauce i przerwach …  
 Wmawiając to sobie wracałem myślami do przyjaciela (Shigehiro Ogiwary)było mi trochę żal samego siebie…

Nasze drogi się rozeszły- szepnąłem sam do siebie...

Po cichu liczyłem na to że poznam kogoś takiego ponownie w gimnazjum żeby nie przesiedzieć samotnie całego roku. Westchnąłem i wpatrywałem się w nietypowe widoki… niebo było bardziej błękitne niż zazwyczaj białe jakby z puchu chmury gromadziły w sobie najróżniejsze wzory… Mój wzrok powoli opadał na kwitnącą wiśnię, mimo że zaczynała kwitnąć była niezwykle piękna. W ten sposób przesiedziałem czas do wyjścia na apel. Po apelu poszedłem czym prędzej po mundurek a następnie poszedłem sprawdzić czy już są wystawione listy z zapisami do klubów… Ujrzałem zapchany rówieśnikami korytarz, instynkt mi podpowiedział że właśnie tam są listy z zapisami. Bez problemu przeszedłem przez tłoczny tłum , wpisałem się na listę chętnych i czekałem z niepokojem na moją kolej. Przyznaje że byłem trochę zaniepokojony jednak z wielkim podziwem patrzyłem jak grają moi rówieśnicy… Gdy nagle przyszła kolej na fioletowo włosego chłopaka. Chłopaka? Lekko przerażony przez dłuższą chwile mu się przyglądałem miał on około dwóch metrów.
...To bardziej mutant niż chłopak... - pomyślałem
Grał dobrze a nawet bardzo dobrze… wydawało mi się jednak że robił to z lekką niechęcią….       …. . Po dłuższym czasie nadeszła kolej na mnie. Zawiodłem się, trafiłem do trzeciego składu, było to dość przytłaczające bo liczyłem na to  że chociaż do drugiego się dostanę.
W końcu to moja wina… mogłem więcej trenować …. Mogłem ale czemu nie trenowałem…- pomyślałem.< po czym ciężko westchnąłem…>
W tamtej chwili moja głowa była zapełniona różnymi czarnymi myślami które kłębiły się we mnie niczym powietrze. Po drodze na stacje zauważyłem McDonalda i co zrobić… nie mogłem się oprzeć… w jednej chwili siedziałem sobie zadowolony na krześle pijąc waniliowego szejka. Siedziałem w środku budynku przy pustym stole wpatrując się za okno.
Chmurzy się- pomyślałem… i nie myliłem się, już po niecałych 5 minutach wszystko było mokre… Gdy nagle zauważyłem dziewczynę nadzwyczaj niską o jasnym odcieniu włosów i jasnej cerze. Była cała przemoczona… W jednej chwili zniknęła z mojego punktu widzenia… okazało się że poszła coś zamówić, gdy ją znowu zobaczyłem niosła szejka. Jednak wszystkie miejsca były zajęte, gdy tak na nią patrzyłem coś mi zamarło w sercu… po chwili namysłu postanowiłem zaprosić ją do stołu. Podszedłem do niej i w tym samym momencie ktoś ją popchnął… w porę zareagowałem złapałem ją.
…. Złapałem ją …. Zmoczony kaptur spadł jej z głowy a jej niebieskie oczy wpatrywały się we mnie przerażone… Powoli opuściłem ją na ziemie… tak jakbym się bał że coś jej się stanie…
…Przerażona dziewczyna wybiegła z budynku na deszcz i pobiegła w stronę metra <z o dziwo całym szejkiem>….



Shiroki
Minęły już dwa dni od rozpoczęcia roku szkolnego… a każdy dzień (przynajmniej poranek) stawał się coraz większą rutyną. Wstaje rano o 6,robię śniadanie i idę na przystanek metra, po drodze zdarza mi się przejść przez park który prowadzi do biblioteki. Po czym jadę około 20 minut. Zawsze mam przed zajęciami wystarczająco dużo czasu by wysiąść przystanek dalej i przejść się przez jeszcze jeden park( jeżeli można nazwać tak polankę wypełnioną mostkami i kamiennymi chodnikami z niewielką ilością drzew)
…ale za to jakich pięknych…pomyślałam wpatrując się w kwitnącą wiśnie która już dawała o sobie znać różowymi pąkami i słodkim zapachem.
Gdybym tylko mogła zostać tu jeszcze odrobinę dłużej… stać i patrzeć w to niebieskie niebo i piękne kwiaty… Jednak moje przemyślenie przerwała jeszcze jedna burzliwa myśl … gdy patrzyłam na to niebo, iście błękitne i piękne przypomniałam sobie co zdarzyło się wczoraj.


wczoraj...

Po miło spędzonym dniu zauważyłam że się chmurzy, więc wstąpiłam po drodze  do McDonalda po jeszcze jednego szejka... cała mokra od deszczu kupiłam szejka i szukałam jakiegoś osobnego miejsca by usiąść gdy nagle... ktoś mnie popchnął... zamknęłam oczy jakby gotowa na upadek... gdy nagle... ktoś mnie złapał...

  
Przestraszyłam się… i to bardzo… jednak gdy na niego spojrzałam, na jego błękitne oczy cały mój strach wyparował… ale uciekłam… czemu?? …. 

Zadałam sobie to pytanie już wczoraj w metrze. Ale najwidoczniej ani razu nie oczekiwałam na nie odpowiedzi… Po chwili zdałam sobie sprawę z tego że byłam wtedy na siebie niewytłumaczalnie zła…

Westchnęłam. Po czym usiadłam na ławce i wyjęłam książkę którą chciałam skończyć czytać już od dłuższego czasu… Jednak nie mogłam, moje myśli kłębiły się wokół tamtego wydarzenia jakiś niepewny cichy głos w głowie powtarzał mi „…on był taki miły…” że nie mogłam się na niczym skupić. Zdezorientowana odruchowo zamknęłam książkę nie przeczytając ani słowa. Zamknęłam oczy i starałam się wszystko sobie uporządkować.
-Mętlik- szepnęłam;
-Mam mętlik w głowie- powtórzyłam ponownie…
 Powinnam chociaż podziękować, kto by wiedział co by się stało gdybym upadła… Ale zbyt się wstydzę to zbyt krępujące…   nie dałabym rady ponownie spojrzeć w jego  oczy  …
Nagle przypomniałam sobie w jakim celu pierwotnie się tu znalazłam(szłam do szkoły) eh… jak mogłam zapomnieć. Po 15 minutach byłam już na terenie szkoły, zostało mi jeszcze 10 minut do rozpoczęcia zajęć. Przypomniałam sobie właśnie o umówionym wcześniej spotkaniu na bloku sportowym, gdzie też zauważyłam Akatoo. Podczas gdy się witałyśmy podbiegły do nas Yokinashi i Murasakironohana. Wszystkie byłyśmy dziś w dobrych humorach (Akatoo-kun przyniosła nam bowiem szejki i sądzę że to był powód tej narastającej radości). Pijąc waniliowe dobro zauważyłam że Akatoo trzyma jakieś papiery w ręce…  .Powiedziała że chciałaby założyć klub koszykarski w naszej szkole… i że do tego potrzebne jest jej ośmiu członków… (moje obawy się sprawdziły… miała na myśli nas…)

wtorek, 28 stycznia 2014

1.Co działo się rok temu...?cz.5

1.Co działo się rok temu...?cz.5


NAORA

Akcja będzie działa się dość powoli ale mamy już kilka planów i fajnych pomysłów...

Akashi


Wstałem rano było już dosyć późno umyłam się i zszedłem na dół. Poprosiłem by gosposia zrobiła mi coś do jedzenia na szybko.Pomyślałem ,że mógłbym zagrać partyjeke shougi jeszcze zdąrze. Zaczęłem grę...Cholera... Gosposia podała mi jedzenie nie podnosząc wzroku z planszy podziękowałem. Postanowiłem wykonać ruch w którym ryzykuje srebrnego generała.Ale wszystko poszło zgodnie z planem i udało mi się wykonać mata.Potem zjadłem śniadanie i podziękowałem pożegnałem służbe i wyszedłem.Mój ojciec wyjechał z kraju w sprawie biznesowej i wróci dopiero za rok...O nie! Zapomniałem telefonu pobiegłem do domu wpadając w jakąś dziewczynę i nie trudząc się by pomóc jej wstać pobiegłem dalej.Wbiegłem do domu zabrałem ze stołu telefon i poprosiłem mojego szofera by mnie podwiózł pod szkołę. Zdążyłem na apel w tym roku była tylko jedna klasa pierwsza A. Dziś odbywały się nabory do klubów bez wachania poszedłem do sali gdzie odbywały się nabory do klubu koszykówki.
-Odłuż te słodycze bo ci je zabiorę.
-Hee..
-Teraz trwają nabory odłuż więc te słodycze!
-Ja się nie zapisuje zgubiłem się...
-Do jakiego więc idziesz klubu?
-Ne,wiem...
-Spubój koszykówki.-Coś mi mówiło ,że będzie w tym dobry ,a ja się nie mylę. Oczywiście po grze okazał się być świetny ku zaskoczeniu drugo klasistow okazało się ,że łęcznie ze mną i nim jeszcze dwóch pierwszaków dostało się do regularnego składu.Po tym wszystkim postanowiłem wrócić do domu spacerkiem. Kiedy byłem blisko spojrzałem na telefon która godzina była 14:30. BUM!!! Odruchowo zamknęłem oczy ,wpadłem w jakis słu... Ujrzałem dość niską dziewczyne siedzącą na podłodze . Wyglądała dość dziwnie ... Znaczy miala tak jakby... Bląd włosy o odcieniu czy odblasku czerwieni no w każdym razie bylu one długie sięgały do bioder i no im niżej zchodziły tym miej bylo w nich tego no blądu ,a więcej czerwieni. Miała chyba zielone oczy niewiem bo  miała włosy na całej twarzy ,a na prawe schodziła jej grzywka. Dziwne te dziewczyny takie obłakane...
-Wpadłaś we mnie...!Powiedziałem ze złością.
-Nie to ty wpadłes we mnie-Powiedziała otwierając oczy.
-Ale to ty upadłaś ...więc myśle...
-Widzałam cię rano myśle,że wpadleś we mnie drugi raz.
-Moge ci wyjątkowo wybaczyć ale drugiej szansy nie będzie !-Powiedziałem nie zwracając uwagi na jej slowa.
-Słuchaj gdy do ciebie mówie!!-Powiedziała nie miałem jednak czasu kółócić się z ... dziewczyną.

Następnego dnia...

Akatoo


Słońce przyjemnie grzało moje plecy...Lubiłam słońce ,a lato było moją ul;ubioną porą roku był jednak dopiero kwiecień.Opalać się nie lubiłam ani troche...Szłam właśnie przez park do szkoły. Przez kolejny tydzięn miały trwać nabory do szkolnych klubów.Nie było w niej jednak klubu do którego chciałam wstąpić, dlatego mam zamiar sama założyć klub.Myślałam ,że może Shiroki, Yokinashi i Murasakironochana zechciały by wstąpić? Nie watpie większość dziewczyn nie uprawia sportu a jeżeli jusz to zazwyczai jest to siatkówka,Ludzie uważają iż  jest to zbyt brutalna gra dla dziewczyn ,że są one zbyt delikatnre. Jednak ja od tamtej chwili pokochałam koszykówke...

Sześć lat temu...

-Jeju Akashi ! Jesteś naprawdę dobry w koszykówce chciała bym umieć tak grać.Koszykówka jest chyba fajną grą.
-Może zapiszesz się do szkolnego klubu?
-Ja?
-Czemu nie?Zagramy?!
-Chcesz ze mną grać...?
-Tak.
-No ale ja nigdy nie grałam nie potrafie.
-Nauczę cię.
-Dziękuje Akashi!
-mów mi Sei.

Od tamtej pory ćwiczyłam z moim sąsiadem codzienniepo szkole na boisku.Czasem nawet przychodziłam do niego na ogródek gdy nasi ojcowie załatwiali sprawy biznesowe.Znali się od dziecka byli razem w koledżu, a teraz pracują w jednej firmie...

-Prosze cię! Nie mów ,że masz zamiar się zapisać do TEGO klubu?!
-T-Ta-Tak...

Zawsze bylam niska i bardzo drobniutka.Koledzy śmiali się ze mnie i było mi pszykro. Bardzo chciałam zapisać się do klubu koszykarskiego...

-Zostawcie ją! Śmiejecie się z nniej ponieważ dobrze wiecie ,że gra dużo lepiej od was i boicie się z nią zmierzyć.

Od tamtego czasu czułam się dzięki Seijuro nieco pewniejsza siebie.Tego dnia pierwszy raz starczyło mi sił aby wrzucic piłke na wysokość kosza.Tego dnia trafiłam do kosza...Tego te dnia wyjechałam do polski to tam moja mama wzięła ślub z ojcem. Poniewarz mój ojciec jest Japończykiem ,wyjechał wtedy w sprawie biznesowej spotkał mame...I zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia.Jako dziecko myślałam ,że to bardzo magiczne zakochać się w kimś od pierwszego wejrzenia teraz jednak nie wieże ani w miłośc ani w magie.Ponieważ miłość nie może trwać wiecznie poniewarz to miłość i zaufanie do drugiego człiwieka są jego największymi słabościami.To zaufanie innemu człowiekowi nas niszczy ponieważ on to kiedys wykorzysra...Seijuro był moim przyjacielem to właśnie on dał mi nadzieje ,że moge grać w kosza i moge coś osiągnąć jeśli tylko chce...Bo prawdziwej przyjaźni nic nie może zepsuć...

BZDURA!!!

Gdy zamieszkałam w Polsce było mi bardzo źle czułam się samotna moi rodzice dużo pracowali byłam...sama...znowu.Przyjaźń nie istnieje czułam wielki smutek po stracie przyjaciela.W nowej szkole nie znałam dobrze języka nie znalazłam przyjaciól....Znowu byłam obiektem:klaun...Słuzącym do rozbawiania innych.Po tym całkowicie zamknęłam się w sobie nie potszebowałam czegos zwanego przyjaźnią.Siedziałam rysując na przerwie patrzyłam tylko jak ktoś  nazywający się przyjacielem drugiej osoby obgadywał ją gdy tylkjo sią oddaliła ,zdradzał ich przyjaźń...Dziwiłam się ,że ludzie zdolni są tak bardzo skrzywdzić drugą osobe.Najbardziej brzydziłam się kłamstwem.Choć czasem przynosiłam komuś lekcje lub nawet choziłam do kina,to nie dawałam się nikomu za bardzo zbliżyć ani dać polubić.Po skończeniu podstawówki wyjechałam by na stałe zamieszkać w Japoni.Bałam się spotkania ze starym przyjacielem ,a jego ojciec wyjechał  i miał wrócić za rok.Uznałam ,że do tego czasu nie musze się z nim spotykać resztą codziennie po szkole miałam korepetycje z Japońskiego więc nie mialam dużo czasu dla siebie musiałam nawet zrezygnować z lekcji konnych...To też jest rzecz ktora kiedyś robiliśmy RAZEM rodzice zapisli nas na lekcje jazdy konno w soboty.Poza tym zmieniłam sie on zapewne też nigdy nie będzie jak dawniej.

Gdy weszłam do szkoły byłam zszokowana liczbą plakatów.Jeżeli mam założyć klub muszę ciężko popracować nad plakatami.Kierowałam się teraz bardzo powoli ponoszona przez tłum aż dotarłam na koniec korytarza.Stałam teraz przed gabinetem dyryktorki,zpukałam a gdy usłyszałam odpowieć weszłam do środka.
-Dzień dobry miło bardzo mi.
-O co chodzi?
-Powiedzieć się chciałam nie spytać czy ...
-Dalej śmiało o co chodzi?
-Klub założyć mogła bym.
-Jaki klub?
-Damskiej kubłówki.
-Koszykowki?
-Tak z polski ja Japoński nie znam jeszcze.
-Dobrze ale klub musi posiadać przynajmiej ośmiu człomkow.
-Bardzo ciesze i dziękować.
Skierowałam się teraz w strone boiska byłam tam z kinś umówiona.Wiedziałam ,że nie łatwo będzie znaleść członków więc gdy usłyszałam propzyje spotkania się na boisku pomyślałam ,że to może być świetna okazja na to aby je zapytać...O Shiroki idzie...
-Hai
-Hai -odpowiedziałam
-Przyniosłam dla wszystkich po sheiku.
-Miło z strony twojej dziękuje.
-Hej-zawołała Yokinashi i Murasakironochama
-Hai -odpowiedziałam.
-Po co ci to?-Spytała Shiroki
-Co?
-TO coś?
-Masz na myśli piłke  do kubłówki?
-Koszykówki-powiedziała Shiroki.
-Grałyście kiedyś w kubłówke bo potrzebuje członków do klubu????

...

sobota, 25 stycznia 2014

O postaciach.

O postaciach

NAORA


Zrobię tylko tabele ze statystykami ponieważ osobowość , wygląd jak i rożne historie z przeszłości poznacie w trakcie.... Istotne jest też to , że odejmiemy im kila centymetrów i pare kilo bo wkońcu chodzą do gimnazjum. Na wiki można znaleźć informacje o wzroście niektórych w gimnazjum ... Jednak u nas chodzą do drógiej gimnazjum.




Kuroko Tetsuyja

Imię:Kuroko Tetsuya
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14 
Wzrost:156cm
Waga:52 kg
Urodziny:31 styczeń
Znak zodiaku:wodnik
Grupa krwi:A
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:?
Talent: misdirection, podania.


Shiroki Mizu

Imię:Shiroki Mizu
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:154 cm
Waga:36kg
Urodziny:13.10
Znak zodiaku:waga
Grupa krwi:A
Zespół:Mutekino żeński
Szkoła:Mutekino
Klasa: plastyczna
Pozycja:?
Talent: misdirection, podania.




Mursakibara Atsuski

Imię:Murasakibara Atsuski
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14
Wzrost:198cm
Waga:90kg
Urodziny:9.10
Znak zodiaku:waga
Grupa krwi:O
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:Środkowy
Talent:Moc


Murasakironohana Tosen

Imię:Murasakironochana
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:185cm
Waga:62kg
Urodziny:7.9
Znak zodiaku:panna
Grupa krwi:B
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:plastyczna
Pozycja:Środkowa
Talent:jeść cukierki (10 kg dziennie i
nie tyje)



Kise Ryota

Imię:Kise Ryota
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14
Wzrost:179cm
Waga:72kg
Urodziny:18.6
Znak zodiaku:Bliźnięta
Grupa krwi:A
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:Niski skrzydłowy
Talent:Idealna kopia


Yokinashi Urufu

Imię:Yokinashi Urufu
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:175cm
Waga:59kg
Urodziny:22.3
Znsk zodiaku:Baran
Grupa krwi:AB
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:Gimnastyczna
Pozycja:Rozgrywająca
Talent:Gimnastyka, skoki, kopia


Modorima Shintoro

Imię:Midorima Shintoro
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14
Wzrost:185cm
Waga:74kg
Urodziny:7.7
Znak zodiaku:Rak
Grupa krwi:B
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:Rzucający obrońca
Talent:Żuty za 3 z całego boiska


Zeikan Chino

Imię:Zeikan Chino
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:180cm
Waga:67kg
Urodziny:22.8
Znak zodiaku:Panna
Grupa krwi:A
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:Matematyczna
Pozycja:Rzucający obrońca, kapitan
Talent:żuty za 3 z połowy boiska


Aomine Daiki

Imię:Aomine Daiki
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14
Wzrost:182cm
Waga:80kg
Urodziny:31.8
Znak zodiaku:Panna
Grupa krwi:B
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:Silny skrzydłowy
Talent:Szybkość, zwinność


Kon Ina

Imię:Kon Ina
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:176cm
Waga:66kg
Znak zodiaku:Byk
Grupa krwi:A
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:Sportowa
Pozycja:Silny skrzydłowy
Talent:Zbiórka


Akashi Seijuro

Imię:Akashi Seijuro
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14
Wzrost:160cm
Waga:54kg
Urodziny:20.12
Znak zodiaku:Strzelec
Grupa krwi:AB
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:Rozgrywający, kapitan
Talent: przywódcy,taktyka, oko
imperatora


Akatoo  Shizu

Imię:Akatoo Shizu
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:156cm
Waga:40kg
Urodziny:29.10
Znak zodiaku:Skorpion
Grupa krwi:B
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:Plastyczna
Pozycja:Rozgrywająca
Talent: przywódcy,taktyka, oko
imperatora, wymijanie.


Minoru Kasai (Barbie)

Imię:Minoru Kasai (Barbie)
Płeć:Mężczyzna
Wiek:14
Wzrost:164cm
Waga:63kg
Urodziny:14.5
Znak zodiaku:Byk
Grupa krwi:A
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:matematyczno-fizyczna
Pozycja:Trener
Talent:Obmyślanie indywidualnych
treningów na wmocnienie technik
i umiejętności


Momoi Satsuki

Imię:Momoi Satsuki
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:156cm
Waga:49kg
Urodziny:5.5
Znak zodiaku:Byk
Grupa krwi:A
Zespół:Teiko
Szkoła:Teiko
Klasa:A
Pozycja:Menadżer
Talent:Analityk-analiza ruchu
przeciwnika i przewidywanie kolejnych
jego ruchów.


Nanami Iwakura

Imię:Nanami Iwakura
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:178cm
Waga:63kg
Urodziny:9.9
Znak zodiaku:Panna
Grupa krwi:A
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:Biologiczna
Pozycja:Niski skrzydłowy
Talent:Dobrze gra pod koszem.


Ayumi Nakane

Imię:Ayumi Nakane
Płeć:Kobieta
Wiek:14
Wzrost:180cm
Waga:57kg
Urodziny:12.6
Znak zodiaku:Rak
Grupa krwi:AB
Zespół:Mutekino
Szkoła:Mutekino
Klasa:Sportowa
Pozycja:Środkowa
Talent:Blokowanie wsadów