1.Co działo się rok temu...?cz.5
Akcja będzie działa się dość powoli ale mamy już kilka planów i fajnych pomysłów...
Akashi
Wstałem rano było już dosyć późno umyłam się i zszedłem na dół. Poprosiłem by gosposia zrobiła mi coś do jedzenia na szybko.Pomyślałem ,że mógłbym zagrać partyjeke shougi jeszcze zdąrze. Zaczęłem grę...Cholera... Gosposia podała mi jedzenie nie podnosząc wzroku z planszy podziękowałem. Postanowiłem wykonać ruch w którym ryzykuje srebrnego generała.Ale wszystko poszło zgodnie z planem i udało mi się wykonać mata.Potem zjadłem śniadanie i podziękowałem pożegnałem służbe i wyszedłem.Mój ojciec wyjechał z kraju w sprawie biznesowej i wróci dopiero za rok...O nie! Zapomniałem telefonu pobiegłem do domu wpadając w jakąś dziewczynę i nie trudząc się by pomóc jej wstać pobiegłem dalej.Wbiegłem do domu zabrałem ze stołu telefon i poprosiłem mojego szofera by mnie podwiózł pod szkołę. Zdążyłem na apel w tym roku była tylko jedna klasa pierwsza A. Dziś odbywały się nabory do klubów bez wachania poszedłem do sali gdzie odbywały się nabory do klubu koszykówki.
-Odłuż te słodycze bo ci je zabiorę.
-Hee..
-Teraz trwają nabory odłuż więc te słodycze!
-Ja się nie zapisuje zgubiłem się...
-Do jakiego więc idziesz klubu?
-Ne,wiem...
-Spubój koszykówki.-Coś mi mówiło ,że będzie w tym dobry ,a ja się nie mylę. Oczywiście po grze okazał się być świetny ku zaskoczeniu drugo klasistow okazało się ,że łęcznie ze mną i nim jeszcze dwóch pierwszaków dostało się do regularnego składu.Po tym wszystkim postanowiłem wrócić do domu spacerkiem. Kiedy byłem blisko spojrzałem na telefon która godzina była 14:30. BUM!!! Odruchowo zamknęłem oczy ,wpadłem w jakis słu... Ujrzałem dość niską dziewczyne siedzącą na podłodze . Wyglądała dość dziwnie ... Znaczy miala tak jakby... Bląd włosy o odcieniu czy odblasku czerwieni no w każdym razie bylu one długie sięgały do bioder i no im niżej zchodziły tym miej bylo w nich tego no blądu ,a więcej czerwieni. Miała chyba zielone oczy niewiem bo miała włosy na całej twarzy ,a na prawe schodziła jej grzywka. Dziwne te dziewczyny takie obłakane...
-Wpadłaś we mnie...!Powiedziałem ze złością.
-Nie to ty wpadłes we mnie-Powiedziała otwierając oczy.
-Ale to ty upadłaś ...więc myśle...
-Widzałam cię rano myśle,że wpadleś we mnie drugi raz.
-Moge ci wyjątkowo wybaczyć ale drugiej szansy nie będzie !-Powiedziałem nie zwracając uwagi na jej slowa.
-Słuchaj gdy do ciebie mówie!!-Powiedziała nie miałem jednak czasu kółócić się z ... dziewczyną.
Następnego dnia...
Akatoo
Słońce przyjemnie grzało moje plecy...Lubiłam słońce ,a lato było moją ul;ubioną porą roku był jednak dopiero kwiecień.Opalać się nie lubiłam ani troche...Szłam właśnie przez park do szkoły. Przez kolejny tydzięn miały trwać nabory do szkolnych klubów.Nie było w niej jednak klubu do którego chciałam wstąpić, dlatego mam zamiar sama założyć klub.Myślałam ,że może Shiroki, Yokinashi i Murasakironochana zechciały by wstąpić? Nie watpie większość dziewczyn nie uprawia sportu a jeżeli jusz to zazwyczai jest to siatkówka,Ludzie uważają iż jest to zbyt brutalna gra dla dziewczyn ,że są one zbyt delikatnre. Jednak ja od tamtej chwili pokochałam koszykówke...
Sześć lat temu...
-Jeju Akashi ! Jesteś naprawdę dobry w koszykówce chciała bym umieć tak grać.Koszykówka jest chyba fajną grą.
-Może zapiszesz się do szkolnego klubu?
-Ja?
-Czemu nie?Zagramy?!
-Chcesz ze mną grać...?
-Tak.
-No ale ja nigdy nie grałam nie potrafie.
-Nauczę cię.
-Dziękuje Akashi!
-mów mi Sei.
Od tamtej pory ćwiczyłam z moim sąsiadem codzienniepo szkole na boisku.Czasem nawet przychodziłam do niego na ogródek gdy nasi ojcowie załatwiali sprawy biznesowe.Znali się od dziecka byli razem w koledżu, a teraz pracują w jednej firmie...
-Prosze cię! Nie mów ,że masz zamiar się zapisać do TEGO klubu?!
-T-Ta-Tak...
Zawsze bylam niska i bardzo drobniutka.Koledzy śmiali się ze mnie i było mi pszykro. Bardzo chciałam zapisać się do klubu koszykarskiego...
-Zostawcie ją! Śmiejecie się z nniej ponieważ dobrze wiecie ,że gra dużo lepiej od was i boicie się z nią zmierzyć.
Od tamtego czasu czułam się dzięki Seijuro nieco pewniejsza siebie.Tego dnia pierwszy raz starczyło mi sił aby wrzucic piłke na wysokość kosza.Tego dnia trafiłam do kosza...Tego te dnia wyjechałam do polski to tam moja mama wzięła ślub z ojcem. Poniewarz mój ojciec jest Japończykiem ,wyjechał wtedy w sprawie biznesowej spotkał mame...I zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia.Jako dziecko myślałam ,że to bardzo magiczne zakochać się w kimś od pierwszego wejrzenia teraz jednak nie wieże ani w miłośc ani w magie.Ponieważ miłość nie może trwać wiecznie poniewarz to miłość i zaufanie do drugiego człiwieka są jego największymi słabościami.To zaufanie innemu człowiekowi nas niszczy ponieważ on to kiedys wykorzysra...Seijuro był moim przyjacielem to właśnie on dał mi nadzieje ,że moge grać w kosza i moge coś osiągnąć jeśli tylko chce...Bo prawdziwej przyjaźni nic nie może zepsuć...
BZDURA!!!
Gdy zamieszkałam w Polsce było mi bardzo źle czułam się samotna moi rodzice dużo pracowali byłam...sama...znowu.Przyjaźń nie istnieje czułam wielki smutek po stracie przyjaciela.W nowej szkole nie znałam dobrze języka nie znalazłam przyjaciól....Znowu byłam obiektem:klaun...Słuzącym do rozbawiania innych.Po tym całkowicie zamknęłam się w sobie nie potszebowałam czegos zwanego przyjaźnią.Siedziałam rysując na przerwie patrzyłam tylko jak ktoś nazywający się przyjacielem drugiej osoby obgadywał ją gdy tylkjo sią oddaliła ,zdradzał ich przyjaźń...Dziwiłam się ,że ludzie zdolni są tak bardzo skrzywdzić drugą osobe.Najbardziej brzydziłam się kłamstwem.Choć czasem przynosiłam komuś lekcje lub nawet choziłam do kina,to nie dawałam się nikomu za bardzo zbliżyć ani dać polubić.Po skończeniu podstawówki wyjechałam by na stałe zamieszkać w Japoni.Bałam się spotkania ze starym przyjacielem ,a jego ojciec wyjechał i miał wrócić za rok.Uznałam ,że do tego czasu nie musze się z nim spotykać resztą codziennie po szkole miałam korepetycje z Japońskiego więc nie mialam dużo czasu dla siebie musiałam nawet zrezygnować z lekcji konnych...To też jest rzecz ktora kiedyś robiliśmy RAZEM rodzice zapisli nas na lekcje jazdy konno w soboty.Poza tym zmieniłam sie on zapewne też nigdy nie będzie jak dawniej.
Gdy weszłam do szkoły byłam zszokowana liczbą plakatów.Jeżeli mam założyć klub muszę ciężko popracować nad plakatami.Kierowałam się teraz bardzo powoli ponoszona przez tłum aż dotarłam na koniec korytarza.Stałam teraz przed gabinetem dyryktorki,zpukałam a gdy usłyszałam odpowieć weszłam do środka.
-Dzień dobry miło bardzo mi.
-O co chodzi?
-Powiedzieć się chciałam nie spytać czy ...
-Dalej śmiało o co chodzi?
-Klub założyć mogła bym.
-Jaki klub?
-Damskiej kubłówki.
-Koszykowki?
-Tak z polski ja Japoński nie znam jeszcze.
-Dobrze ale klub musi posiadać przynajmiej ośmiu człomkow.
-Bardzo ciesze i dziękować.
Skierowałam się teraz w strone boiska byłam tam z kinś umówiona.Wiedziałam ,że nie łatwo będzie znaleść członków więc gdy usłyszałam propzyje spotkania się na boisku pomyślałam ,że to może być świetna okazja na to aby je zapytać...O Shiroki idzie...
-Hai
-Hai -odpowiedziałam
-Przyniosłam dla wszystkich po sheiku.
-Miło z strony twojej dziękuje.
-Hej-zawołała Yokinashi i Murasakironochama
-Hai -odpowiedziałam.
-Po co ci to?-Spytała Shiroki
-Co?
-TO coś?
-Masz na myśli piłke do kubłówki?
-Koszykówki-powiedziała Shiroki.
-Grałyście kiedyś w kubłówke bo potrzebuje członków do klubu????
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz