środa, 29 stycznia 2014

1.Co działo się rok temu...?cz.6




 Hanae...



1. Co działo się rok temu...?cz.6
Kuroko
Wstałem rano około 6… nie byłem całkowicie pewny czemu tak wcześnie, ale nie miałem siły, ani ochoty odpowiadać na swoje własne bezsensowne pytanie. Nie budząc nikogo w domu zrobiłem śniadanie i bez pośpiechu poszedłem na przystanek metra. Po drodze wstąpiłem oddać książkę do biblioteki. Byłem w szkole dość wcześnie <przed 8:00>. Siedziałem tak aż klasa się nie zapełniła. Był to mój pierwszy rok w gimnazjum przyznaje że byłem trochę podekscytowany (pewnie dlatego że miałem inne miejsce niż zazwyczaj, koło okna)…  
 Jednak nieznacznie przeżyłem to już kilka razy(w szkole podstawowej) tylko na innych miejscach (głównie pod ścianą)…  rok upłynie szybko na nauce i przerwach …  
 Wmawiając to sobie wracałem myślami do przyjaciela (Shigehiro Ogiwary)było mi trochę żal samego siebie…

Nasze drogi się rozeszły- szepnąłem sam do siebie...

Po cichu liczyłem na to że poznam kogoś takiego ponownie w gimnazjum żeby nie przesiedzieć samotnie całego roku. Westchnąłem i wpatrywałem się w nietypowe widoki… niebo było bardziej błękitne niż zazwyczaj białe jakby z puchu chmury gromadziły w sobie najróżniejsze wzory… Mój wzrok powoli opadał na kwitnącą wiśnię, mimo że zaczynała kwitnąć była niezwykle piękna. W ten sposób przesiedziałem czas do wyjścia na apel. Po apelu poszedłem czym prędzej po mundurek a następnie poszedłem sprawdzić czy już są wystawione listy z zapisami do klubów… Ujrzałem zapchany rówieśnikami korytarz, instynkt mi podpowiedział że właśnie tam są listy z zapisami. Bez problemu przeszedłem przez tłoczny tłum , wpisałem się na listę chętnych i czekałem z niepokojem na moją kolej. Przyznaje że byłem trochę zaniepokojony jednak z wielkim podziwem patrzyłem jak grają moi rówieśnicy… Gdy nagle przyszła kolej na fioletowo włosego chłopaka. Chłopaka? Lekko przerażony przez dłuższą chwile mu się przyglądałem miał on około dwóch metrów.
...To bardziej mutant niż chłopak... - pomyślałem
Grał dobrze a nawet bardzo dobrze… wydawało mi się jednak że robił to z lekką niechęcią….       …. . Po dłuższym czasie nadeszła kolej na mnie. Zawiodłem się, trafiłem do trzeciego składu, było to dość przytłaczające bo liczyłem na to  że chociaż do drugiego się dostanę.
W końcu to moja wina… mogłem więcej trenować …. Mogłem ale czemu nie trenowałem…- pomyślałem.< po czym ciężko westchnąłem…>
W tamtej chwili moja głowa była zapełniona różnymi czarnymi myślami które kłębiły się we mnie niczym powietrze. Po drodze na stacje zauważyłem McDonalda i co zrobić… nie mogłem się oprzeć… w jednej chwili siedziałem sobie zadowolony na krześle pijąc waniliowego szejka. Siedziałem w środku budynku przy pustym stole wpatrując się za okno.
Chmurzy się- pomyślałem… i nie myliłem się, już po niecałych 5 minutach wszystko było mokre… Gdy nagle zauważyłem dziewczynę nadzwyczaj niską o jasnym odcieniu włosów i jasnej cerze. Była cała przemoczona… W jednej chwili zniknęła z mojego punktu widzenia… okazało się że poszła coś zamówić, gdy ją znowu zobaczyłem niosła szejka. Jednak wszystkie miejsca były zajęte, gdy tak na nią patrzyłem coś mi zamarło w sercu… po chwili namysłu postanowiłem zaprosić ją do stołu. Podszedłem do niej i w tym samym momencie ktoś ją popchnął… w porę zareagowałem złapałem ją.
…. Złapałem ją …. Zmoczony kaptur spadł jej z głowy a jej niebieskie oczy wpatrywały się we mnie przerażone… Powoli opuściłem ją na ziemie… tak jakbym się bał że coś jej się stanie…
…Przerażona dziewczyna wybiegła z budynku na deszcz i pobiegła w stronę metra <z o dziwo całym szejkiem>….



Shiroki
Minęły już dwa dni od rozpoczęcia roku szkolnego… a każdy dzień (przynajmniej poranek) stawał się coraz większą rutyną. Wstaje rano o 6,robię śniadanie i idę na przystanek metra, po drodze zdarza mi się przejść przez park który prowadzi do biblioteki. Po czym jadę około 20 minut. Zawsze mam przed zajęciami wystarczająco dużo czasu by wysiąść przystanek dalej i przejść się przez jeszcze jeden park( jeżeli można nazwać tak polankę wypełnioną mostkami i kamiennymi chodnikami z niewielką ilością drzew)
…ale za to jakich pięknych…pomyślałam wpatrując się w kwitnącą wiśnie która już dawała o sobie znać różowymi pąkami i słodkim zapachem.
Gdybym tylko mogła zostać tu jeszcze odrobinę dłużej… stać i patrzeć w to niebieskie niebo i piękne kwiaty… Jednak moje przemyślenie przerwała jeszcze jedna burzliwa myśl … gdy patrzyłam na to niebo, iście błękitne i piękne przypomniałam sobie co zdarzyło się wczoraj.


wczoraj...

Po miło spędzonym dniu zauważyłam że się chmurzy, więc wstąpiłam po drodze  do McDonalda po jeszcze jednego szejka... cała mokra od deszczu kupiłam szejka i szukałam jakiegoś osobnego miejsca by usiąść gdy nagle... ktoś mnie popchnął... zamknęłam oczy jakby gotowa na upadek... gdy nagle... ktoś mnie złapał...

  
Przestraszyłam się… i to bardzo… jednak gdy na niego spojrzałam, na jego błękitne oczy cały mój strach wyparował… ale uciekłam… czemu?? …. 

Zadałam sobie to pytanie już wczoraj w metrze. Ale najwidoczniej ani razu nie oczekiwałam na nie odpowiedzi… Po chwili zdałam sobie sprawę z tego że byłam wtedy na siebie niewytłumaczalnie zła…

Westchnęłam. Po czym usiadłam na ławce i wyjęłam książkę którą chciałam skończyć czytać już od dłuższego czasu… Jednak nie mogłam, moje myśli kłębiły się wokół tamtego wydarzenia jakiś niepewny cichy głos w głowie powtarzał mi „…on był taki miły…” że nie mogłam się na niczym skupić. Zdezorientowana odruchowo zamknęłam książkę nie przeczytając ani słowa. Zamknęłam oczy i starałam się wszystko sobie uporządkować.
-Mętlik- szepnęłam;
-Mam mętlik w głowie- powtórzyłam ponownie…
 Powinnam chociaż podziękować, kto by wiedział co by się stało gdybym upadła… Ale zbyt się wstydzę to zbyt krępujące…   nie dałabym rady ponownie spojrzeć w jego  oczy  …
Nagle przypomniałam sobie w jakim celu pierwotnie się tu znalazłam(szłam do szkoły) eh… jak mogłam zapomnieć. Po 15 minutach byłam już na terenie szkoły, zostało mi jeszcze 10 minut do rozpoczęcia zajęć. Przypomniałam sobie właśnie o umówionym wcześniej spotkaniu na bloku sportowym, gdzie też zauważyłam Akatoo. Podczas gdy się witałyśmy podbiegły do nas Yokinashi i Murasakironohana. Wszystkie byłyśmy dziś w dobrych humorach (Akatoo-kun przyniosła nam bowiem szejki i sądzę że to był powód tej narastającej radości). Pijąc waniliowe dobro zauważyłam że Akatoo trzyma jakieś papiery w ręce…  .Powiedziała że chciałaby założyć klub koszykarski w naszej szkole… i że do tego potrzebne jest jej ośmiu członków… (moje obawy się sprawdziły… miała na myśli nas…)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz