czwartek, 30 stycznia 2014

1.Co działo się rok temu...?cz.7

Sawa

Yokinashi

Wstałam rano zła na mój budzik że budzi mnie bladym świtem, ale musiałam sobie przypomnieć ze to już nie są wakacje...to już była...szkoła. Straszne nie? Minęły już dwa dni mojej edukacji w gimnazjum, było nawet znośnie poza moją klasą. Klasa gimnastyczna była w porządku i uwielbiałam treningi na których byłam jedną z lepszych osób (bo niektóre nie chodziły do podstawówki gimnastyczno akrobatycznej). Nie wstałam, usiadłam na łóżku, poczochrałam moje blond włosy. Ubrałam się i usiadłam na łóżku bo martwią mnie jedna rzecz to co wydarzyło się wczoraj i mi się przy okazji śniło.

To co się wydarzyło wczoraj...


Po pożegnaniu się z dziewczynami  rozdzieliłyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Ale po drodze złapał mnie deszcz. Na szczęście  spotkałam Minoru mojego przyjaciela o różowych włosach na którego czasem mówię Barbie. Miał on parasol ...oczywiście różowy.  Jak się przechadzaliśmy na deszczu ( bo ja ogólnie lubię deszcze więc nie śpieszyło mi się za bardzo do domu) to zauważyłam małe dzieci grające w koszykówkę. Powiedziałam o tym Minoru i przystanęliśmy na chwilę, wspominaliśmy jak to my w dzieciństwie tak samo braliśmy czy to było słońce czy deszcz. Ale w zasadzie to we wszystko graliśmy nie tylko w koszykówkę ale też w nogę, tenisa, hokeja... on jest strasznie bogaty więc. Ale i tak wolał obserwować i mi doradzać pod jakim względem powinnam się poprawić. Byłam tak zapatrzona w te dzieci że nawet nie zauważyłam jak sobie poszedł. Wzruszyłam ramionami poszłam przed siebie, ale nagle...wpadłam na kogoś.

Zaczęłam przepraszać ze śmiechem ale ta osoba...też zaczęła przepraszać ze śmiechem. Popatrzyłam i zobaczyłam wysokiego blondyna o miodowych oczach.Przy okazji przez chwile stałam pod jego parasolem. Jeszcze raz zaczęłam przepraszać i minęłam go łukiem. Parę razy odwróciłam się jeszcze by na niego popatrzeć...

Postanowiłam nie myśleć o tym, ale to było silniejsze ode mnie. Popatrzyłam na zegarek miałam 10 minut do przyjazdu mojego metra. Miło. Szybko się uwinęłam i pobiegłam do metra. Gdy już siedziałam w nim, przypomniałam sobie że dzisiaj mamy wybierać do jakiego klubu mamy iść. A to że jestem w klasie gimnastyczno-akrobatycznej nie liczy się do klubu? Nie zawracałam sobie tym za bardzo głowy. Wyjęłam słuchawki i zatraciłam się w muzyce. Gdy się ,, ogarnęłam" właśnie odjeżdżaliśmy z mojego przystanku. Wysiadłam Bóg wie gdzie i musiałam jakoś znaleźć drogę do szkoły. Trochę się spóźniłam. Zaczęłam szukać dziewczyn ale przypomniałam sobie że miałyśmy się spotkać na sali gimnastycznej. Po drodze na salę spotkałam Murasakironohane. Obie już spokojnie weszłyśmy do sali gimnastycznej gdzie czekały już Akatoo-kun i Shiroki-kun. Akatoo miała w ręce jakieś plakaty i dla nas wszystkich sheiki ( w ogóle mamy nową lokalizację sheików Mc), chciała założyć klub do ...jak ona to nazwała ,,kubłówki" czyli kosza ale...brakowało jej zawodników ...nas. Ale nas jest przecież za mało...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz