czwartek, 23 stycznia 2014

1.Co się działo rok temu...?cz.3

SAWA

Yokinashi


Był piękny dzień. Leniwie wstałam z łóżka i poszłam coś zjeść. Nie śpieszyłam się za bardzo bo apel miałam dopiero na 9:30. Szybko się zwinęłam i ruszyłam do szkoły ale najpierw na przystanek metro. W ok. 20 min, już byłam pod szkołą a była dopiero 8:32 .Nie miałam z niczym problemu, ani z dotarciem do szkoły ani ze znalezieniem kasy, ale...był jeden jedyny problem....schody. Musiałam iść na 4 piętro. Fakt, faktem jest że lubię w-f i jestem dobrze wysportowana ale ...schodów szczególnie nie lubię.Zauważyłam że na korytarzu jest pusto i strasznie cicho. Może to dla tego że byłam za wcześnie ...o półtorej godziny, no trudno. Usiadłam pod salą i zaczęłam słuchać muzyki. Po chwili jednak przyszła czerwono włosa dziewczyna o czerwono szarych oczach, najwidoczniej myślała że się spóźniła.
- em...Hi
-Hej-odpowiedziałam ze zdziwieniem.
-Czy apel się zacząć już?
Popatrzyłam na nią z jeszcze większym zdziwieniem.
-Nie, zaczyna się dopiero za pół godziny. Ty chyba nie jesteś z Japonii co?
-Nie, ja wprowadzić się tydzień temu i słabo mówić po japońsku.
-Aha-z trudem powstrzymałam się od śmiechu.
Po chwili opanowania postanowiłam się przedstawić.
-Jestem Yohinashi
-A ja Akatoo
Chciałam się zapytać z kond pochodzi ale przerwał nam jakiś starszy dziadek.
-Hej,co wy tutaj robicie? Apel się już zaczął, won do klasy.
Milusi nie? To nasz woźny, trzeba będzie go znosić przez 6 lat ( bo to jest szkoła z gimnazjum i liceum)
Po chwili gdy odszedł zaczęłyśmy się śmiać, szczerze mówiąc sama nie wiem z czego. Weszłyśmy do sali dalej się śmiejąc.
-JAK ŚMIECIE TAK WPADAĆ NA MOJE LEKCJE?!-zapytała kobieta w sztywnym garniaku.
-Przepraszamy panią-powiedziała nagle Akatoo-kun która zrobiła się nagle bardzo poważna. Ja też próbowałam ale jeśli mnie to mało obchodzi to nie umiem za bardzo być poważna i zaczynam się śmiać albo uśmiechać. Pani się lekko zdziwiła i zapytała nas o imiona.
-Akatoo
-Yokinashi
-Aha...ale-powiedziała po chwili przeglądając papiery- Yokinashi ty nie jesteś w tej klasie.Tylko w klasie gimnastycznej-powiedziała odkładając papiery i wyprowadzając mnie z klasy.Faktycznie mam coś mówiła o tym że znowu będę w kasie z profilem gimnastyczno-akrobatycznym. Nagle z głuche ciszy jaka była w tej sali, słychać było śmiechy i gadanie.
-Co trudna klasa?-zapytałam ,,grzecznie".
-Jak śmiesz się...
-się tak odzywać, tak wiem.-dokończyłam z uśmiechem. Szarpnęła mnie mocniej i wepchnęła do klasy na końcu korytarza.
-Dzień dobry-przywitałam się z zawstydzeniem.
-Proszę, chyba zgubiła wam się jedna uczennica-powiedziała do mojej wychowawczyni- tylko uważaj jest bardzo bezczelna. Nauczycielki popatrzyły na mnie jedna ze złością, a druga ze zdziwieniem.
Poszłam na koniec sali i usiadłam pod oknem ( nie wiem która ławka i rząd bo nie chciało mi się liczyć). Pani zaczęła coś gadać ale ja przestałam słuchać i patrzyłam w okno. Po pół godziny gadania o gimnastyce (co dobrze było mi znane od podstawówki) poszłam po mundurek i po drodze spotkałam Akatoo-kun która przedstawiła mi Shiroki-kun, miała bardzo jasne włosy aż białe ale z lekkim odcieniem złotego,a oczy miała bardzo niebieskie.Wyglądała na osobę bardzo spokojną i opanowaną. Jak się potem okazało nie było odpowiedniego mundurka dla Shiroki-kun( znaczy tak małego bo ona jak i Akatoo-kun były dość niskie). Poszłyśmy więc do dyrektorki by wyjaśnić tą sprawę. Ja zostałam przed gabinetem i czekałam aż wyjdą a w tym czasie przechodziła koło mnie wysoka dziewczyna, wyższa ode mnie. Trzymała w rękach bardzo dużo słodyczy. Po drodze upuściła paczkę cukierków koło mnie.
-Poczekaj-zawołałam za nią. Wysoka dziewczyna odwróciła się. Miała brązowe włosy z fioletowym pasemkiem. Oczy miała fioletowo czarne a w ustach lizaka.
-Hm?
-Ee...upadła ci paczka cukierków.
-O dziękuję.-powiedziała podchodząc i chowając paczkę do torby.
-Jestem Yokinashi.
-A ja Murasakironohana
-Murasaki...przepraszam jak?
-Heh-zaśmiała się-często mi się to zdarza. Murakironohana
-Aha, ok
-Zapamiętałaś?
-Tak.
-Powtórzysz?
-Nie.-zaczęłam się śmiać. Ona też zaczęła się śmiać.
-Dobra-powiedziała dość poważnie- muszę iść do zobaczenia.
-Do zoba-powiedziałam i zaczęłam jej machać aż zniknęła za rogiem. Akurat wyszła Akatoo-kun i Shiroki-kun. Akatoo-kun  podsunęła nam pomysł byśmy poszły na sheika ale ja miałam lepszy pomysł.
-Może pójdziemy do kina?
-Do kina?-powtórzyła Akatoo.
-Nie-powiedziała bardzo sucho i poważnie Shiroki.
-No co wy? Znacie ten film ,, Diaboliczna miłość i Subaru w kosmosie"?
-Tak i ...
-O kocham ten film-wtrąciła Akatoo-kun.
-To...wczoraj wyszła druga część. ,,Diaboliczna miłość i Subaru w kosmosie 2"
W końcu po długiej dyskusji (5 minutach) postanowiłyśmy iść na film ale najpierw kupimy sheiki.
Po drodze ko KFC prowadziłyśmy drugą konwersację na temat czemu wyróżnili Subaru. Jak już byłyśmy w restauracji ( jakiej restauracji raczej fast foodzie) spotkaliśmy  M
-O witaj Murasakironohana-kun!-krzyknęłam gdy tylko ją zobaczyłam.
-O witaj Yokinasi-kun. Kim są twoje...małe przyjaciółki?
-To Akatoo-kun i Shiroki-kun.
-Małe, czy ty nazwałaś nas małe?-zapytała ze zdziwieniem i spokojem Shiroki-kun.
-Tak, bo jesteście takie małe a wasze główki mogły by mi się zmieścić w dłoniach-powiedziałam to oglądając swoje ręce.- mogła bym je tak mizdrzyć...
-Murasakironohana-kun!-krzyknęłam-przestań to straszne.(Tak w sumie to mnie się trochę podobał ten pomysł...)
-Idziemy do kina...chcesz iść z nami?
-Mogę iść.
Kupiłyśmy sheiki ja i Akatoo-kun czekoladowe, Shiroki-kun waniliowy a Murasakironohana-kun wszystkie trzy smaki ( czekoladowy, waniliowy i truskawkowy).Oczywiście po paru minutach już nie miała jednego.
I tak poszłyśmy we czwórkę. Po filmie śmiałyśmy się tak bardzo że ich szczęki bolały, znaczy mnie i Murasakinochori-kun nie bo ja mam przyzwyczajoną do przesadnego śmiechu a ona od żucia cukierków. Miałyśmy się już rozchodzić gdy nagle Murasakinochora-kun wpadła na pewien pomysł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz